Polskie Gówno według Wniebogłosego

Na ,,Polskie Gówno” wybrałem się z własnej inicjatywy. Byłem ciekaw co mają do powiedzenia ludzie z polskiego undergroundu.

Film jest zabawny, a miejscami nawet śmieszny do rozpuku. Absurdalny humor przenika się z celnymi uderzeniami w prawdę o polskim szołbiznesie. Najlepszą rolę w nim zagrał pan Halama, którego niespecjalnie lubię w wydaniu kabaretowym, ale tutaj robi dobrą robotę jako ,,menago” zespołu. Jest prawdziwy w swej brzydocie i cyniczności. Za pomysłowe również uważam zestawienie scen z okresu młodości pana Brylewskiego ze stanem obecnym. Jest kilka scen które dają ubaw po pachy np. zapłata za koncert w postaci ogórków. Szczególnie na łopatki rozłożyła scena finałowa, gdy bohaterowie mają wystąpić w programie telewizyjnym, który jest konkursem na tzw. ,,gwiazdy” i ,,przebój”. Wykonawcy występujący w tym programie, jurorzy ich oceniający to po prostu majstersztyk. Nasza rzeczywistość doskonale ukazana w krzywym zwierciadle. Te ,,gwiazdy” lansowane przez media i te ,,autorytety” które ich oceniają… no, po prostu cios między oczy. Dostaje się również niby-buntownikom, którzy jak mówi perkusista ,,otwarli się na pop”. Tak kończą artyści, którzy są powiedzmy głosem pokolenia, ale również sprzedadzą własne ideały. Pozostaje tylko kwestia ceny.

Nie jest to dzieło wiekopomne, ponadczasowe z uniwersalnym przekazem, metaforami itd. Jest to produkcja rozrywkowa, która oczywiście nie każdemu musi się podobać. Wulgarny język i ostre sceny z życia wzięte są obrazoburcze, ale moim zdaniem dobrze oddają przekaz samego twórcy. Produkcji nie wróżę wielkiej popularności. Dla mediów lansowanie tego obrazu to strzał w stopę, a większości nie spodoba się muzyka pana Tymańskiego i jątrzenie w środowisku artystycznym. Cieszy mnie to bardzo. Dlaczego? Bardzo rzadko chodzę do kina, gdyż podczas seansu przeszkadzają mi rozchichotane nastolatki, komentujący wszystko głośno buce i trzoda co mlaska i siorbie. Reasumując. Polecam, lecz w wąskim gronie. Jednak mojej nastoletniej córce nie pozwoliłbym go obejrzeć. Może jestem zbyt konserwatywny.

Leszek Wniebogłosy

Gieroj

Zespól Filmowy Nazwa Była Za Długa zaprasza 13 grudnia o godz. 18:30 do Sali widowiskowej Krasnostawskiego Domu Kultury na premierę (wyreżyserowanego przez krasnostawianina – Tomasza Jana Brzyszko) filmu „G-Roy”.

Zespół Filmowy Nazwa Była Za Długa powstał w 2004 roku. Pierwszym jego dziełem był film „Bohater!Akcji?„, którego scenariusz posłużył później za szkielet „G-Roya”. Przez lata tworzyli głównie zabawne „shorty”.

Pierwszy profesjonalny projekt zespołu – „G-Roy” [czyt. gieroj] to historia Janka, młodego chłopaka pochodzącego ze wsi, próbującego żyć i robić karierę w Warszawie. Pewnego dnia otrzymuje on wiadomość, po której niechętnie wraca w rodzinne strony, gdzie rozpoczyna się jego przygoda. Stary mędrzec, dziewczyna, lokalna grupa opryszków, nielegalny handel bimbrem, a pośrodku tej niecodziennej historii nasz bohater – szukający własnej tożsamości, odwagi i miejsca w życiu.
Historia Janka jest przykrywką do opowiedzenia o
„12 etapach wyprawy bohatera”. Etapach które są rezultatem prac badawczych Josepha Campbella, opublikowanych w książce„Bohater o tysiącu twarzy”. Książka ta została przełożona przez Christhopera Voglera na poradnik dla scenarzystów i stała się fundamentalnym elementem wielu hollywoodzkich produkcji, w szczególności tzw. kina nowej przygody.

„G-Roy” jak mówią sami twórcy to komedia z dodatkiem kina akcji, nietypową stylistyką oraz elementami meta(fizycznymi). Większość scen byłą kręcona w Krasnymstawie i jego okolicach, m.in. w Siennicy Różanej i Rudce.

Czytaj więcej

Weekend z festiwalem PLANETE+DOC

Fundacja Sanctus Nemus we współpracy z Krasnostawskim Domem Kultury zapraszają na Weekend z festiwalem PLANETE+DOC. To jeden z najistotniejszych festiwali kina dokumentalnego w Europie, nagrodzony przez Polski Instytut Sztuki Filmowej jako najważniejsze międzynarodowe wydarzenie filmowe w Polsce.

Tegoroczna edycja Weekendu dedykowana jest szeroko pojętej edukacji. Podczas repliki festiwalu zostanie pokazanych premierowo 5 najlepszych filmów dokumentalnych minionego roku. Weekend z festiwalem PLANETE+DOC w Krasnostawskim Domu Kultury będzie miał miejsce w dniach 16-18 maja 2014 roku.

11_ppdff_logo Czytaj więcej

W telewizji pokazali: Broadchurch

7537786.3Mała miejscowość, w której wszyscy się znają. Spokój jej mieszkańców zostaje zmącony przez morderstwo. Ginie chłopiec – Danny Latimer. Śledztwo prowadzi detektyw Alec Hardy. Jest z zewnątrz. Autochtoni za nim nie przepadają. Nie chcą współpracować. Partneruje mu Ellie Miller – miejscowa policjantka. Nie jest do końca obiektywna, ponieważ przyjaźni się z rodziną zamordowanego. Swoje trzy grosze do sprawy próbują wtrącić wścibscy dziennikarze. W śledztwie pomaga również osoba, które potrafi kontaktować się z duchem zamordowanego.

Niemal wszyscy wydają się podejrzani. Większość postaci skrywa tajemnice. Mamy zatem zdradzającego męża, żonę ukrywającą ciążę, córkę dilującą kokainą czy sklepikarza w przeszłości oskarżonego o przestępstwa seksualne. Sekrety innych bohaterów (pastora, hydraulika, dozorczyni) poznamy zapewne w kolejnych epizodach. Na etapie czwartego odcinka zdajemy sobie sprawę, że wiedzą oni dużo więcej o śmierci Dannego, niż próbujący dojść prawdy komisarz Hardy.

W brytyjskim Broadchurch aurę zagadkowości i niepokoju potęguje dodatkowo muzyka Ólafura Arnaldsa. Chłodna niczym Islandia, z której pochodzi jej autor. W zestawieniu z ujęciami ukazującymi błękitne, słoneczne niebo czy z pozoru zwyczajną plażę współtworzy klimat jaki trudno znaleźć w nowych kryminalnych serialach. Może z wyjątkiem The Killing.

Czytaj więcej

W telewizji pokazali: The Following

7526318.3Tym serialem Kevin Bacon wrócił po kilkudziesięciu latach do telewizji. Na początku kariery grywał w operach mydlanych. Gdy w końcu udało mu się zaistnieć w kinie, stwierdził, że jego romans z jedenastą muzą to temat zamknięty. Zmienił zdanie, kiedy na małym ekranie zaczęły pojawiać się produkcje typu: Rodzina Soprano, Sześć stóp pod ziemią, The Wire. Czekał na odpowiednią propozycją, by pójść w ślady hollywoodzkich kolegów: Tima Rotha czy Kiefera Sutherlanda. Scenariusz musiał spełniać zasadniczy warunek. Jego bohater miał być tym dobrym. Udało się go zrealizować producentowi The Following Kevinowi Williamsonowi.

Dzięki temu od kilkunastu tygodni możemy śledzić pościg byłego agenta FBI Ryana Hardy’ego (Kavin Bacon) za seryjnym zabójcą Joe Carollem (James Purefoy). Rozłożona na piętnaście epizodów rozgrywka między adwersarzami zaczyna nudzić już przy czwartym – piątym odcinku. Może dlatego, że panowie mają już jedną taka za sobą. Z retrospekcji dowiadujemy się, że Hardy dziewięć lat wcześniej przyczynił się do ujęcia Carolla – oskarżonego wtedy o kilkanaście morderstw na studentkach uniwersytetu, w którym pracował jako wykładowca literatury. Tamto śledztwo pozostawiło głębokie rysy w psychice Ryana. Uwikłany w osobiste relacje z Carollem, zostaje zwolniony ze służby i wpada w alkoholizm.

W tym czasie przebywający w celi śmierci Caroll wykorzystując dostępne mu środki prawne i nowoczesną technologię tworzy (na zewnątrz) kult zrzeszający psychopatów z całego kraju. Akcja serialu nabiera rumieńców od momentu, gdy mordercy udaje się zbiec z więzienia (robi zresztą to dwa razy), aby stanąć na czele swoich wyznawców. Po dziesięciu odsłonach The Following wiemy, że celem Carolla jest ukaranie Ryana Hardy’ego za romans jaki miał przed laty z jego żoną, przekonanie do siebie syna i coś jeszcze. Co? Mam nadzieję, że dowiemy się tego z ostatnich epizodów, bo przeniesienie tej rozwlekłej historii na kolejny sezon, może jedynie zaszkodzić i tak spadającej oglądalności serialu.

Czytaj więcej

Gliniarz z Bobigny

Znam takich, którzy przed wizytą w kinie byli przekonani, że ten film to sequel francuskiego przeboju kinowego sprzed dwóch lat – Intouchables. Duża w tym zasługa polskiego dystrybutora. Gutek Film umiejętnie wykorzystał elastyczność polskiego języka poddając widzów prostemu skojarzeniu. Nie trzeba dużo główkować, żeby połączyć Nietykalnych z Nieobliczanymi. Wystarczy spojrzeć na plakat. Jednak jedną z niewielu rzeczy (oprócz kraju pochodzenia) łączących obie produkcje jest osoba odtwarzającego w nich główne role Omara Sy.

Zdobywca Cezara w filmie Davida Charona wciela się w nieokrzesanego gliniarza z przedmieść Paryża, któremu przyjdzie współpracować z wzorowym policjantem z paryskiej komendy głównej. W tej roli Laurent Lafitte. Wspólnie mają rozwiązać zagadkę śmierci żony ważnego polityka. W całą sprawę zamieszane są najważniejsze szychy w państwie utrudniające od samego początku śledztwo. 

Intryga wbrew tytułowi jest obliczalna, co nie powoduje jednak, aby 96 minut spędzonych w kinie należało uznać za stracone. Zapewne tym razem obędzie się bez wyróżnień francuskiej akademii filmowej dla odtwórców pierwszoplanowych ról, niemniej jednak aktorstwo duetu SyLafitte wypada dość przyzwoicie. Dużo zabawnych sytuacji nawiązujących do policyjnych filmów (nie tylko komedii) zapewnia nam po trosze powtórkę z rozrywki. Odpowiedzialny za scenariusz Remy Four robi to na tyle umiejętnie, że nie zdziwcie się kiedy po powrocie do domu zechcecie obejrzeć Gliniarza z Beverly Hills czy posłuchać muzyki Ennio Morricone z Zawodowca. Czytaj więcej

Historie z odzysku

Amatorski film dokumentalny, opierający się na rozmowach ze świadkami wydarzeń z okresu II wojny światowej w dzisiejszym powiecie krasnostawskim oraz jego okolicach. Trzeba zaznaczyć, że jest to bardziej zapis ludzkich wspomnień niż historyczny elementarz. Większość nagrań zrealizowano w 2009 roku. Od tamtej pory materiał przeszedł długą drogę, na którą złożyło się poszukiwanie koncepcji na selekcję i połączenie nagrań, problemy techniczne oraz różne życiowe wypadki. Niemniej jednak film warty jest chwili uwagi, choćby ze względu na to, żeby historie takie jak te nie przepadły niewysłuchane.

Do filmu dołączyliśmy napisy dla łatwiejszego wychwycenia wszystkich wypowiedzi jednego z bohaterów.

Kontakt do autorów:
Dawid Patyk – supersw@op.pl
Krzysztof Dobosz – studio.schiz@wp.pl