Głos w sprawie lokalizacji latopisowego grodziska Szczekarzew

Głos w sprawie lokalizacji latopisowego grodziska Szczekarzew
Reinterpretacja źródeł (Nestor , 1(23) 2013, s.28-33)

Krasnystaw_Chodorowski

Fot. A. Chodorowski. Krasnystaw z lotu ptaka. Prawy i lewy brzeg Wieprza.

Wstęp

Miasto Krasnystaw nie ma w pełni potwierdzonej wczesnośredniowiecznej tradycji grodowej. Co prawda istnieją źródła pisane sugerujące taki stan rzeczy, jednakże nie zostały dotychczas odkryte fizyczne relikty dawnego grodu. Problem położenia grodziska wydaje się niezwykle ciekawy. Podejmowano wprawdzie próby jego lokalizacji, jednak pozostały one bez dyskusji i dalszego procesu badawczego. Było to spowodowane dogmatycznym postrzeganiem hipotezy K. Pawłowskiego, której potwierdzenie można znaleźć np. w artykule P. Grządki. Wspomniane powyżej postrzeganie zahamowało proces identyfikacji miejsca po dawnym grodzie. Istnieje zatem potrzeba ponownego spojrzenia na źródło dotyczące „krasnostawskiego” wczesnośredniowiecznego grodziska. Przyjdzie mi zatem przeciwstawić się utartym już poglądom. Wynikiem tego będzie zaproponowanie własnej opinii, która z pewnością nie może pozostać prawdą absolutną. Mam nadzieję, że mój głos wywoła dyskusję oraz zapoczątkuje dalsze badania związane z problemem grodziska Szczekarzew1. Gród Szczekarzew staje się dla mnie tym samym, czym dla Heinricha Schliemanna Troja. Przypomnijmy, że ten niemiecki archeolog-amator, stąpając po cienkim lodzie mitu zawartego w „Iliadzie”, dzięki swojej determinacji odkrył na jednym z telli w pobliżu wsi Hissarlik miejsce, gdzie znajdowała się starożytna Troja. Jestem zdania, że sens poszukiwań grodziska Szczekarzew ma duże podstawy naukowe, większe niż lokalizowanie samej Troi przed 1873 rokiem; była ona bowiem wówczas uważana przez większość za miasto istniejące w imaginacji Homera. Dlatego też dziwi mnie fakt trwającej przez lata bezowocnej działalności niektórych archeologów związanych z Krasnymstawem. Miasto to, niestety, ostatnio stało się jedynie archeologicznym poligonem biznesu, co zupełnie nie przekłada się na wiedzę o przeszłości. Brak odkryć często spychano na karb nowożytnych niwelacji, zmian klimatycznych itp. Jednak – nie ukrywajmy – procesy podepozycyjne zachodzą również w innych rejonach świata, a mimo to odkrywa się tam ślady przeszłej działalności ludzkiej. Czytaj więcej

Małomiasteczkomachia

Małe miasteczka mają to do siebie, że przytłaczają. Czuje się na sobie ich cały gabaryt, jakbyśmy zostali przykryci przez najcięższego zawodnika sumo. Wszyscy wszystkich znają, każdy wie kim zostanie, nielicznym udaje się spełnić marzenia. W zasadzie w tych miastach nie ma wolności, jest z góry ustalony ład, wszystko ma swoją hierarchię. Jeżeli chcesz wyjść z tego nawiasu, przygotuj się na ostracyzm. W tych miastach, a w zasadzie miasteczkach nie zmienia się nic od lat, w sumie nie wiemy tam jaki mamy rok, jaką godzinę, są tylko długie korytarze i karakany. Wszystkie te miasteczka mają wspólną cechę, zawsze rządzi w nich jakiś Fidel, nie ważne czy mentalny czy realny, czasami tylko nie ma brody, a czasami dla zmylenia goli ją codziennie, a ona odrasta. On ją znów depiluje swoimi ludźmi, którzy każdy z włosów rozstrzeliwują – oddzielnie – ostrzegawczym strzałem w potylicę.

Małomiasteczkomachia Czytaj więcej

nie-u-kontenendo

siedzę nad pustą połówką 
rozbierając początek kosmosu
że niby coś z niczego
że bez początku i końca 
czy się kurczymy
czy rozszerzamy?” 

Mariusz Kargul,
nie-u-kontenendo

Czas płynie. Właśnie zdałem sobie sprawę, że to już ponad cztery lata odkąd poznałem Mariusza Kargula, Człowieka który słowem czarował jak nikt. Po spotkaniu z nim zaczynałem zawsze rozbierać początek kosmosu. Maniek miał w sobie kreatora, co zdarza się niezwykle rzadko, szczególnie w dzisiejszym świecie. Potrafił złożyć kulturę z części, których brakowało na składzie, pomimo tego maszyny które tworzył jeździły niewiarygodnie sprawnie, to była jego prawdziwa magia.

W środę wieczorem dowiedziałem się, że Mariusza zmarł. Nie mogę w to uwierzyć, na pewno nie tylko ja. Odrzucam od siebie tą wiadomość, nadal czekając na odpowiedź na maila, którego wysłałem kilka dni temu – Mariuszu w końcu przeczytałem Twój tekst w Tygodniku Powszechnym. Nie wiem dlaczego, ale od ponad tygodnia myślałem o Nim. Zastanawiałem się co tam słychać na Saskiej skąd pisał. Nie widziałem Mariusza od Chmielaków, kiedy wracając z wykopalisk podwoziłem go z Komarowa do Krasnegostawu, miał doskonały humor, jakby czerpał piękno tego świata nie mogąc ugasić pragnienia – teraz już wiem dlaczego tak było, chociaż wtedy wydawało mi się to normalne. Niezwykle ciężko mi o tym pisać. Gdy dostałem tą fatalną wiadomość zabłądziłem w myślach i nie mogłem z nich wyjść, nadal nie mogę. W tej plątaninie widzę wyraźnie, że mniej więcej od roku był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie i to co wprawił w ruch będzie prawdziwym perpetuum mobile.

Nie żegnam się z tobą Mariuszu bo nadal Jesteś i Będziesz…

Konrad Grochecki

Żywe miejsce pamięci kontra „Ikar” Bruegela

Kwestia, którą chciałem poruszyć, jest niezwykle trudna ze względu na swoje młode koneksje historyczne, wiążące się z silnymi emocjami. Te żywe uczucia dotyczą miejsca po nieistniejącym już budynku, w którym działał tuż po II Wojnie Światowej Urząd Bezpieczeństwa w Krasnymstawie. Pomimo, iż w pejzażu architektonicznym miasta budynku już nie ma w mentalności społeczeństwa krasnostawskiego w swoich fundamentach stoi bardzo mocno. Istnieją również jego szczątki, do dziś pod ziemią zalegają jego pozostałości, między innymi piwnice, w których przetrzymywano więźniów. Czarny Krzyż, który stoi na powierzchni placu po dawnej kamienicy, przypomina już od ponad 20 lat trudną powojenną historię, od czasu do czasu ozdabia się go kwiatami, których woń staje się trenem pamięci dla umęczonych pod sztandarem Stalina.

UB-ecka kamienica                                                                               Po prawej stronie tzw. UB-ecka kamienica

Dzisiaj w świecie całkowicie innym postanowiono otworzyć ten jeszcze dość świeży rozdział historii. W internecie na stronie www.ikrasnystaw.pl można było przeczytać opublikowaną 25 lutego 2013 roku o godzinie 19.55 koncepcję zagospodarowania kwartału ograniczonego ulicami Mostową, Czystą, Kościuszki oraz Zamkową w Krasnymstawie, czyli między innymi miejsca po dawnej tzw. kamienicy UB. Nurt wypowiedzi jest dość optymistyczny w swoim korycie, kwartał ma przybrać nowe oblicze architektoniczne, więc – jak się wydaje – należy się cieszyć. Samo miejsce ma zostać upamiętnione przez pomnik z wpisaną symboliką zwycięstwa prawdy nad kłamstwem oraz przestrzenią podziemną, to jest częścią poziomu -1 obejmującą piwnice dawnych tzw. lochów UB, gdzie będziemy mogli oglądać ekspozycję i korzystać z biblioteki.

Czytaj więcej

Poemat o mieście Krasnymstawie

Poemat o Mieście Krasnymstawie zacząłem pisać 7 lipca 2009 roku o godzinie 20 50. Data i godzina rozpoczęcia niniejszego projektu były planowane przeze mnie już wcześniej. Związki czasu powiązałem z moją inspiracją czyli tekstem Józefa Czechowicza pod tytułem Poemat o mieście Lublinie. Można powiedzieć, iż sam Józef Czechowicz asystował mi podczas spaceru po Krasnymstawie, co zresztą widać w tekście. Każdy z wierszy pisany był w miejscach mojego przystanku. Przestrzenie te stawały się dla mnie wówczas portalami poezji i wehikułami czasu. Wylewając zwrotki poematu na papier czułem, jak zapisywane słowa zawieszają mnie pomiędzy światem znanym, fizycznym, a zaświatami skąd dochodziły do mnie dziejowe pomruki, czasami dość przerażające. Chciałem, żeby poemat pojawił się w Krasnystawie, wśród ludzi, dlatego też puściłem go, niech leci, swoje pierwsze gniazdo znalazł w Nestorze, znanym w mieście czasopiśmie kulturalnym. Drugie gniazdo niech znajdzie tutaj na Brzydkim Słowie na K – to dobre drzewo o solidnych korzeniach kultury. Zależy mi bowiem na szerszym odbiorze, który ma na celu zwrócenie uwagi na problem zatracania przeszłości nie tylko w Krasnymstawie ale i w innych miastach i miasteczkach. Nie wiem czy poemat zostanie dobrze odebrany. Mam jednak nadzieję, że wiersze te pozwolą zatrzymać się na chwilę i skierować swój wzrok w stronę przeszłości miasta, która bardzo często jest spychana z nasypu spraw codziennych mieszkańców na tor nieważnego. Prawdą jest to, że dzisiaj w Polsce ludzie walczą o byt i nie w głowie im jakaś historia, filozofia, teatr, koncert czy kino z dobrym filmem. Jednak nie dajmy się ogłupić te elementy kultury również są nam potrzebne. Są niemal tak samo niezbędne do życia jak chleb i woda. Nasza odrębność kulturowa jest czymś co nas wyróżnia. Jest to pewnego rodzaju cegiełka, którą możemy dołożyć do budynku ogólnoludzkiej kultury. Nasza krasnostawska oryginalność jest już trochę zatracona, możemy jednak wyciągnąć z historycznej przestrzeni miasta jej elementy, które nie mogą być zawieruszone. Poemat jest moim głosem na temat przeszłości – nie zapominajmy że przeszłość jest od nas zależna, bez nas bezpowrotnie umiera, przeszłość i przyszłość to teraz…

Krasnystaw_01

Czytaj więcej

Senjawa

Nowy rok. Stary odpadł, jak makatka ze ściany, pozostały z niego niepozałatwiane sprawy, niewypowiedziana na czas słowa, niezrobione marzenia, niewypite wino. Zawsze chce zamknąć pewien etap, nigdy się nie udaje. Nowy rok dopadł mnie jak wybuch Wezuwiusza miasto Pompeje w roku 79. Pomimo, że lawa, tuf wulkaniczny, pumeks zalały moje stare mentalne miasto, odkopuje z niego przeszłe, które staje się teraźniejszym. Starzy znajomi są jakby nowi, nowo narodzeni, inni ale tacy sami, zawsze jednak znajomi. Znajome są też sprawy codzienne, chleb nasz powszedni. Trudno czasami żyć w jego zaczynie, zwłaszcza gdy przygotowuje go Stalin nasz powszedni, ten głupi wąsisty kat, którego duch w zaścianku nie ginie.

Przyjechałem do miasta, bazy ludzi w większości już umarłych. Snujących się po przedsionkach urzędów, kościołów, ciągnących za sobą odwłok szarej codzienności przeplatanej kolorowymi telewizorami 
full hd. Bloki, równe chodniki, twarze te same, piękne miejskie twarze, tylko uśpione. Czasami wydaje mi się, że w tym miejscu stanął czas. Tylko jakaś nowa skorupa, okala to wszystko, lawa ostygnięta, pewnie z 1989. W środku magma zastygła – może się jednak żarzy? Drzew tylko coraz mniej, ptaków coraz mniej, kolorów szkieł witryn coraz więcej jest. Wpadam tutaj w jakiś dialekt z samym sobą, pytam samego siebie o olbrzymów z przeszłości. Dopytuje się o nich na ulicy, jakiś dyrektor placówki kulturalnej nabiera tylko wody w usta i z przerażeniem w oczach ucieka. Bierze szybko pneumatyczny młot i zaczyna kuć swoją pracę, nie myśląc, tylko działając. Jakaś staruszka odciąga mnie na bok i mówi:  

Czytaj więcej

Krasnystaw miasto bezwładnej jesieni

Poemat z końca jesieni

Jesień

Krasnystaw miasto bezwładnej jesieni
Co kolorem liście drzew,
śpiewem łabędzim letniego jeszcze pomruku
– natchnęły
Mój mały październiku, przetrwalniku
co listopadowe  –
noce ozłocisz, oczerwienisz
owiniesz.
Mgły zatniesz szare, ciemne końca jesieni|
I wiesz przetrwalniku?
Żurawie odleciały,
może już nie wrócą,
zabrały ze sobą szczoteczki ,
mydło i ręczniki… Czytaj więcej