Historia

Postanowiłem opisać pewną historię. Opowiedziała mi ją moja matka.

Mój dziadek Aleksiej urodził się w Leningradzie (obecnie Petersburg). Z zawodu był malarzem pokojowym. W 1941 r. został zmobilizowany do Armii Radzieckiej. Walczył na froncie, był ranny. Babcia opowiadała że ostatkiem sił, mimo przestrzelonej nogi wstał i popatrzył w oczy młodemu, niemieckiemu żołnierzowi, który zamierzał go zastrzelić. Ten Niemiec darował mu życie i w ten sposób z innymi jeńcami rosyjskimi znalazł się w Stalagu 319 w Chełmie. Zginęli w nim wszyscy jego koledzy. Większość umarła z głodu i chorób. Powszechna była tzw. ,,krwawa dezynteria” czyli czerwonka. Dziadek jadł skórki chleba opiekane na kuchni. Pewnego dnia przyszedł do obozowego baraku elektryk – Polak. Dziadek po kryjomu dał mu kartkę ze swoim nazwiskiem, ten zaniósł ją do Czerwonego Krzyża. Działało w nim wielu Rosjan zamieszkałych w Chełmie. Jedną z ważnych postaci w tym środowisku była prof. muzyki Bułhakowa. Czerwony Krzyż wykupił go z obozu. Był rok 1943. Rosjanie i niektórzy Polacy zaopiekowali się nim. Miał początki gruźlicy. W 1944 r. poznał moją babcię Stanisławę z Włodawy. Miała wtedy 21 lat, dziadek 39. Wzięli ślub w cerkwi w Chełmie. Mimo protestów rodziny babci wyjechali do Krasnodaru gdzie żyła jeszcze matka dziadka i siostra Wiera. Starszy brat Konstanty zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach (był oficerem Armii Czerwonej).

Historia                   Na zdjęciu: Dziadek Aleksiej ze swoimi dziećmi, z prawej moja matka. Chełm. Lata 50-te.

Czytaj więcej

Parking

Powstał w Krasnymstawie kolejny parking. Piszę kolejny, ponieważ całkiem niedawno wyznaczono takie miejsce za mostem, na Grobli. To cudowne dzieło może wreszcie służyć mieszkańcom miasta i mogą oni parkować na nim swoje auta. Niestety ludność chyba nie zna na rzeczy i nie potrafi docenić wysiłków władzy w usprawnianiu jej życia.

Na całym parkingu przy ul. Grobla naliczyłem ostatnio 6 samochodów, na tym nowo powstałym przy ul. Piłsudskiego owszem więcej, ale również były wolne miejsca. Zresztą na pobliskim tego typu obiekcie przy tej samej ulicy (koło banku) także widziałem sporo luzu. Natomiast przechodząc ulicami miasta widzę auta stojące na poboczach jezdni oraz na chodnikach, trawnikach. Miałem również przygodę z pewnym kierowcą który jadąc po chodniku mało mi nie zmiażdżył stopy i krzyczał żebym uważał. Rozumiem, że do sklepu to najlepiej prawie wjechać samochodem po czyichś nogach i załadować zapas zakupów jakby jutro miała wybuchnąć wojna atomowa. Po powrocie do domu zaparkować go przed samym blokiem, na chodniku. Po co podejść parę metrów? Lepiej bliżej, ma się go na oku i sąsiedzi widzą jakie ma się auto. A że komuś to przeszkadza, że nie może przejść, przejechać wózkiem czy rowerem? No to co? Nierzadko ten co stawia swój samochód pod czyimś nosem, jeszcze włącza na cały regulator swoją ulubioną muzykę, myje auto a piana płynie wprost pod nogi… Bo to jego, on ma prawo. Niech tylko ktoś spróbuje dotknąć jego lśniącej blachy, zaraz włączy się piekielny alarm i jest skuteczna pobudka w środku nocy.

Parking_01

Czytaj więcej

Miąższ na Chmielakach – relacja subiektywna

Ich koncert nie przyciągnął na krasnostawski rynek tłumów. Pod tym względem wydarzenie nie mogło konkurować z występami Jamala czy Braci, które podczas tegorocznych Chmielaków Krasnostawskich oglądała kilkutysięczna publiczność. Nieznany szerzej nad Wieprzem Miąższ w sierpniowy wieczór dokonał czegoś innego. Mając na uwadze okoliczności, w których przyszło mu się zaprezentować, był sprawcą zjawiska wartego odnotowania. W krótkim czasie przekonał do siebie wybredną krasnostawską publiczność. Miąższowe audytorium stanowili w znacznej części chmielakowi goście, zmęczeni trzydniową degustacją złotego trunku, mający niejednokrotnie problem z odczytaniem nazwy zespołu z plakatów. Pomimo stosunkowo późnej pory pod ratusz zawitali również ci, którym twórczość tria była znana oraz osoby świadomie wyrażające chęć zaznajomienia się z nią. Prawie wszyscy byli usatysfakcjonowani. Gromkie brawa na zakończenie i bis. Miła niespodzianka dla zespołu, którego poprzednia wizyta w grodzie Szczeka nie wywołała oczekiwanego zainteresowania. Od dawna trzymam kciuki za JoannęSebastiana i Karola między innymi dlatego, że tak wyraziście kontrastują ze scenicznym populizmem i gwiazdorską impertynencją. Koncertem w ramach Chmielaków udowodnili to po raz kolejny.

Dominik Kleszko

Czytaj więcej

Chmiel Rock 2013 – relacja subiektywna

24 sierpnia 2013 r. amfiteatr przy ulicy Zaułek Nadrzeczny w Krasnymstawie gościł fanów polskiego rocka. Tego dnia Chmielaki Krasnostawskie uświetniły: Lemon Squeezer, Armia i Illusion. Najwięcej sympatyków zgromadził występ kapeli Tomasza Lipnickiego. Kulminacyjny punkt wieczoru nastąpił w okolicach wykonu Vendetty, kiedy to spora część widowni przemieściła się pod scenę, w celu bardziej aktywnego chłonięcia wrażeń. Z wieloma uczestnikami wydarzenia rozmawiałem tuż po zakończeniu. Przeważała opinia, że była to jedna z najlepszych edycji Chmiel Rocka w jego trwającej od 1985 r. historii. Jak było w ocenie redakcji BSNK? Przed Wami krótka relacja z imprezy, uzupełniona zdjęciem Armii autorstwa Piotra Galewskiego oraz materiałem foto / video zrealizowanym przez gitarzystę Lemon SqueezerMacieja Smyka.

Lemon Squeezer 

To był mój czwarty koncert Lemon Squeezera. Wyróżniłbym go z kilku powodów. Ze względu na funkcję jaką pełniłem przy organizacji piwnego święta nie widziałem zespołu ani przez chwilę. Słyszałem za to wszystko od początku do końca. W tej chwili Lemon Squeezer to jedyny rockowy skład z Krasnegostawu, który jest w stanie zaprezentować godzinny program wypełniony autorskimi kompozycjami na przyzwoitym poziomie. Niektórzy zarzucają im wtórność. Łatwo porównują ich twórczość do innych znanych ogółowi zespołów. Sam to robiłem kilka razy na blogu. Po chmielakowym koncercie uważam jednak takie opinie za krzywdzące. Członkowie Lemon Squeezera nie ukrywając swoich inspiracji, wypracowali własny styl. W sobotę jasno dali nam do zrozumienia w jakiej estetyce czują się najlepiej. Jak gra się mocnego rocka w 2013 r.? Jeżeli nie było Was w sobotę w krasnostawskim amfiteatrze, musicie zapoznać się z nowym demem Wyciskarki Cytryny. Pojawi się ono jesienią, a wraz z nim poznacie odpowiedź na wyżej postawione pytanie.

Lemon Squeezer_Chmielaki

Dominik Kleszko

Czytaj więcej

Męska przygoda, każdej chwili szkoda

Startujemy na Linię Mołotowa o 10 rano. Jesteśmy na miejscu dopiero po południu. Swoje robią postoje i kombinacje kolejowe z Zawady do Zamościa i z Zamościa z powrotem do Zawady. Nie będę pisał tu co to była ta Linia Mołotowa. Każdy zainteresowany znajdzie informacje w internecie.

Wysiadamy w Lubyczy Królewskiej, czas tutaj się zatrzymał, opuszczone kolejowe budynki tworzą industrialny klimat. Dojeżdżamy rowerami do centrum, przy skrzyżowaniu stoi pomnik pamięci tych co walczyli za ojczyznę. Natykamy się na pizzerię i decydujemy się na niezdrowy posiłek. W rytm muzyki disco-polo zjadamy szybko to co nam podano i ruszamy dalej.

W Dębach napotkanego mężczyznę pytamy o drogę do bunkrów. Wskazuje nam chętnie racząc nas opowieściami jak to nogi, ręce od niewypałów urywało. Sam proponuje rozbicie namiotu na swojej działce. Rozbijamy się i jedziemy na podbój bunkrów.

Mołotow_01

Czytaj więcej

Niech nie będzie niczego

Druga edycja ,,Krasnystaw Rocks!’’ nie była sukcesem pod względem liczebności widzów. No cóż, fakt nie było to winą tylko pogody. Ale czy wszystkim wszystko musi się podobać? Przyjmując kryterium frekwencji to najlepszą muzykę można usłyszeć podczas jakichś Top Trendy czy innego rodzaju spędach. Miliony much przecież nie mogą się mylić…

Mi natomiast, jeśli coś się nie podoba to po prostu wychodzę albo wcale nie biorę udziału i nie robię z tego wielkiego halo. Przecież to tylko koncert, nic więcej. Mam wrażenie natomiast, że część publiczności podczas niego siedziała tylko po to, bo liczyła na jakąś zadymę. Nie rozumiem kogoś kto siedzi na czyimś występie, który mu się nie podoba i co raz wznosi jakieś gniewne okrzyki. To nie lepiej wyjść i oddać się degustacji złocistego płynu bądź innych substancji?

Ci wszyscy młodzi gniewni co są tak wielce zbuntowani i zaangażowani jedynie w słusznych sprawach, odrzucający dogmaty, obowiązujące schematy itd. sami nakładają sobie kaganiec subkultury której chcą być członkami. Nie tolerują innych ludzi, ich poglądów, odmiennej muzyki. I wpadają w kolejny schemat. Stereotypów myślowych i zachowawczych: że coś należy, a coś nie wypada. Udowadnianie wyższości jednego stylu muzycznego nad drugim jest dobre ale na poziomie gimnazjalnym. Powyżej tego progu uważam to za przejaw niedojrzałości i zakompleksienia.

Czytaj więcej

Pogo zawinęło koło

To był mój 3 raz na Ultra Chaos w Żelebsku. Czy różnił się czymś od pozostałych oprócz składu kapel? Chyba nie, choć moim zdaniem w tym roku było mniej ludzi niż w latach ubiegłych. Nie będę pisał o zespołach które mi się nie podobały, bądź pozostawiły obojętnymi. Zresztą połowy nie zobaczyłem, ponieważ swój pobyt zacząłem od soboty. Jak zwykle zresztą.

Pierwszą kapelą która wpadła mi w oko a raczej w ucho była Anemia 77. Melodyjny punk z ostrymi tekstami, z jajem i do przodu. I bardzo dobrze, w tym gatunku udziwnianie nie wychodzi na dobre. Fajnie wyszedł kawałek Ga Ga ,,Olewaj system’’. Pogo zawinęło koło jak na karuzeli.

Drugim zespołem była Inkwizycja. To stara kapela, o której czytałem już kilkanaście lat temu, nigdy jednak nie widziałem ich na żywo. Muzyka cięższa, z domieszką metalu. Charyzmatyczny wokalista przypominał czasem posąg w swej niewzruszonej postawie. Nie wiem co było powodem ale od ich występu nagłośnienie uległo znacznej poprawie.

Następny zespół to rosyjski Purgen. Hm…nie spodziewałem się tak mocnej i melodyjnej dawki punk rocka ze wschodu. Mimo że uważam język rosyjski za komiczny w muzyce to trzeba im przyznać – rebiata odwaliła kawał dobrej roboty. Mi szczególnie podobała mi się gitara, mocno exploitedowata. Wokalista zaś potrafił nawiązać wspólny język rosyjsko-angielski z publicznością, znał polskie kapele punkowe i w ogóle wesoły z niego maładiec. Wiadomo, że główny temat w tekstach to polityka i świnie ją uprawiające. Schemat, ale przekaz szczery i to jest najważniejsze.

Czytaj więcej