Schodzimy do garażu: Janów Lubelski

Janów Lubelski był do tej pory dla mnie miastem pod kątem muzycznym niezbadanym w ogóle. Gdy zabierałem się za ten tekst, nie znałem ani jednej kapeli stamtąd pochodzącej. W skompletowaniu muzycznych reprezentantów tej części Lubelszczyzny pomogli mi sami artyści, chcący pochwalić się swoją twórczością – ConfiturA oraz redaktor naczelny Skafandra rzucając zasłyszaną niedawno nazwą – Dziadek. Na Kotłownię trafiłem sam. Żaden z tych trzech bandów (póki co) nie jest mistrzem w swoim fachu, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.

Kotłownia
Kotłownia powstała w 2013 roku. Grają mieszankę rocka, punka i grunge’u. Gdy prześledzimy ich facebooka, zobaczymy, że od początku swojego istnienia byli etatowym zespołem janowskich finałów WOŚP. Występowali również w Kraśniku, Stalowej Woli, Zaklikowie, Antoniowie. Jak widać nie są to miejscowości rzucające na kolana czy świadczące o popularności zespołu szerszej niż lokalna. Niemniej jednak grać umieją, udało im się nawet wydać płytę. Co prawda posłuchać można jej tylko na YouTubie, ale zawsze to już coś. Album „Miasta”, który premierę miał na początku tego roku składa się z dziesięciu utworów, nagranych po czujnym uchem Michała Kowalskiego z Bam Bam Studio. Najwięcej odsłuchów do tej pory zanotowały „Bajka” i „Szkoła”. Teoretycznie muzyka jaką uprawiają na debiucie, powinna zapewnić im miejsce w programach imprez typu dni miasta czy juwenalia. Grają melodyjnie, przebojowo i co ważne nie przeklinają. Starszej publiczności raczej nie przepłoszą, a młodzieży się spodobają, szczególnie po kilku piwach. Na miejscu samorządów i rad studenckich brałbym ich w ciemno. Maj już nie długo. Kotłownię tworzą zafascynowany Jimim Hendrixem – Rafał Gąbka (gitara), fan Foo Fighters – Michał Ciupak (gitara), mająca milion pomysłów na minutę – Gabriela Łukasz (gitara basowa), nazywany w zespole „Grubym Rysiem” – Michał Sałdan (perkusja) oraz wokalistka o nieprzeciętnej urodzie – Olka Pietraszuk.

Czytaj więcej

Schodzimy do garażu: Hrubieszów

Ten wpis to taka trochę podróż sentymentalna do Hrubieszowa sprzed kilkunastu miesięcy. Zespołów, które opisuje poniżej chyba już nie ma. Przynajmniej nic nie wskazuje na to, żeby aktywnie na chwilę obecną działały. Nie pokazały się nigdzie od ostatnich letnich festynów, nie zagrały na lokalnych finałach WOŚP-u, a to może oznaczać tylko jedno. Ich członkowie wyjechali do większych miast na studia lub do pracy. Nie mają czasu na próby, koncerty czy prowadzenie stron na facebooku. A jeszcze nie tak dawno było tak pięknie. Vis Maior, De Jebs i Naydis brylowały prawie na każdej imprezie muzycznej w powiecie hrubieszowskim i nie tylko. Napiszę o nich, bo w grodzie nad Huczwą trudno znaleźć ich następców, przynajmniej ja nic o takich nie wiem.

Vis Maior
Vis Maior powstał w 2012 roku. W ciągu tych zaledwie kliku lat działalności przez zespół przewinął się cały szereg osób. Najczęściej zmieniali się wokaliści i basiści. Z moich ustaleń wynika, że ostatnio Vis Maior tworzyli: Piotr Figurski (wokal), Kajetan Pańko (gitara), Zuza Kunicka (gitara basowa) i Johnny Pańko (perkusja). Na repertuar kapeli od początku składały się autorskie utwory. Trzon ich koncertów stanowiły znane z YouTuba: „She’s a gay”, „NUX”, „Empty Chair”, „King of Kings” czy „Program Koncertu Galowego”. Najbardziej popularny kawałek Vis Maior to jednak „urockowiona” przyśpiewka harcerska zatytułowana „Baranek”. Inspiracje kapeli są dość klasyczne. Blisko im do metalu i punk rocka. W jej twórczości usłyszymy echa: Megadeth, Black Sabbath, Metallici czy polskich wykonawców takich jak: TSA czy Luxtorpeda. Zespół zdążył wystąpić chyba na wszystkich najważniejszych przeglądach rockowych w województwie, że wymienię zamojską „Eksplozję”, „Rykowisko” w Rykach czy zwierzynieckie „Rockowisko”. Udziałem w konkursowej części tego ostatniego Vis Maior zapewnił sobie występ na małej scenie „Cieszanów Rock Festivalu” 2015. Koncert na podkarpackiej imprezie był niestety ostatnim udokumentowanym przejawem jego działalności.

Czytaj więcej

Schodzimy do garażu: Tomaszów Lubelski

Dzisiaj przedstawię Wam kapele z Tomaszowa Lubelskiego. Tak daleko na wschód Lubelszczyzny jeszcze w tym cyklu się nie zapuszczałem. Co oprócz miasta pochodzenia, łączy wybraną przeze mnie trójkę? Wbrew tytułowi artykułu, żaden z zespołów nie nagrywa w garażu! Niemniej są to miejsca, które wydają się równie interesujące. Pierwszy jako wytwórnię ma na fb wpisaną piwnicę i strych, drugi preferuje zacisze domowe, trzeci zdążył już odwiedzić profesjonalne studio. Poznajcie Razem Czy Osobno, LTM i Trii!

Razem Czy Osobno
W Polsce mamy już Beatlesów z: Polkowic – The Postman, Wrocławia – The Beatlmen, Łodzi – The Bootles czy Otwocka – The Rookles. Niedawno w lokalnej prasie natknąłem się na „Beatlesów z Tomaszowa Lubelskiego”. Mianem tym określono zespół Razem Czy Osobno. Kapelę tworzą Cezary Budzaj (saksofon, gitara, wokal), Krzysztof Ćwieka (gitara), Tomasz Denys (gitara basowa, wokal), Rafał Kozyra (perkusja). Idąc tropem autorki tamtego artykułu i chcąc podtrzymać liverpoolską nomenklaturę, domyślam się, że Rafał to Ringo. Gra na bębnach, więc nie może być nikim innym. Kto jest Paulem, Johnem i Georgem? Tego juz nie wiem, ale udało mi się ustalić kilka innych ciekawych faktów. Razem Czy Osobno działa od marca 2011 roku. Początkowo grali covery, głównie: Led Zeppelin, Rush i Budgie. Najnowsze i zarazem najmocniejsze inspiracje zespołu to dokonania The Beatles (co jest oczywiste), a także muzyka australijskiej formacji Tame Impala (na to za Chiny ludowe bym nie wpadł). Jak deklarują na fb podążają w kierunku własnego brzmienia, jednak wciąż bliżej nieokreślonego. Jakie ono będzie ostatecznie? Dowiemy się już niedługo. W planach Razem Czy Osobno jest bowiem epka z autorskim materiałem. Panowie mają przygotowanych na nią aż 8 utworów! Część z nich: „Dynamite, Gunpowder & Gasoline”, „Heavy Rain Upon My Face” czy „Is It Temporary” znajdziecie na YouTubie i usłyszycie w Radio Lublin.

Czytaj więcej

Schodzimy do garażu: Krasnystaw

Tekst „Schodzimy do garażu” poświęcony Krasnostawowi został pierwotnie opublikowany w Nr 13(77) „Skafandra”. Na potrzeby chwili tj. koncertów, jakie w najbliższy weekend (09-10 stycznia) odbędą się w grodzie nad Wieprzem został tutaj lekko zmodyfikowany. Zamiast grupy Logic In Action!, która została szerzej przedstawiona przy okazji płyty „Nowa Lubelska Muzyka 2” przybliżę Wam Nocnych Żuli.

Haust
Na czele formacji stoi niezwykle utalentowany multiinstrumentalista i wokalista Maciej Wolanin. W swojej karierze grał w LKS, Plutonie i Korycie Wieprza. Haust do życia powołał w ubiegłym roku. Grupę oprócz Maćka udzielającego się w niej wokalnie tworzą: Michal Madeja (gitara), Karol Karauda (gitara), Michal Antoniak (perkusja) oraz Alan Kwiecień (gitara basowa). Panowie obecnie pracują nad autorskimi kompozycjami, które złożą się na debiutanckie demo. Ich pierwszą wspólną kompozycją jest „Till Wie Die”. Haust gra rocka w klasycznym wydaniu. Jest energetycznie, głośno i przebojowo. Podczas koncertów sięgają do klasyków gatunku, a także solowych dokonań lidera, a ten ma się już czym pochwalić. Jego utwór „Last Dream” dotarł do 4. miejsca „Lublisty” Radia Lublin. W tym roku zespół zdążył podbić serca publiczności, dając bardzo dobry występ podczas „Chmielaków Krasnostawskich”.

Haust wystąpi 10 stycznia w Krasnostawskim Domu Kultury podczas 24 finału WOŚP. Początek koncertu jest zaplanowany na godz. 17:00. Po nich o 18:30 zagra Lemon Squeezer. Więcej info na temat WOŚP znajdziecie na fb KDK.

Czytaj więcej