Gratulatione

22 listopada 2012 r. w Krasnostawskim Domu Kultury ogłoszono wyniki XVIII Konkursu Poetyckiego im. Anny Kamieńskiej na najlepszy tomik wierszy wydany w roku 2011 przez autorów zamieszkałych w województwie lubelskim. Jury w składzie: Justyna Bargielska, Aleksandra Nizioł i Kazimierz Malinowski po zapoznaniu się z zawartością trzynastu zgłoszonych pozycji najwyżej oceniło tomik wierszy Mariusza Kargula Niewczesny pogrzeb wierszoroba, którego druk przygotowało debiutujące na rynku wydawnictwo Scripta Manent. Warto zaznaczyć, że publikacja doszła do skutku dzięki życzliwości i wsparciu Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Siennickiej.

Dodatkowo przyznano dwa wyróżnienia: Danucie Agnieszce Kurczewicz za tomik przęsła nie – pamięci oraz Zbigniewowi Koźlińskiemu za Tam za rzeką, za mgłą był rodzinny mój dom.

Nagrodzony tomik jest debiutem książkowym autora. W Niewczesnym pogrzebie wierszoroba można znaleźć teksty znane z wcześniejszych publikacji Mariusza w różnych periodykach, jak i całkiem nowe. To swego rodzaju wybór podsumowujący mój dotychczasowy dorobek poetycki – mówi laureat. W zbiorze można natrafić na rzeczy lepsze i gorsze – nie wstydząc się zaznacza. Część wierszy w nim zawartych drukowana była między innymi w lubelskim Akcencie i krasnostawskim Nestorze oraz nagradzana na wielu konkursach.

Mariusz Kargul ma lekkie pióro, pełne poetyckich słów i pewnego rodzaju ironicznej przekory – pisał w recenzji książki pomysłodawca i kilkukrotny juror Konkursu Poetyckiego im. Anny Kamieńskiej Jan Henryk Cichosz. Z kolei oceniający w tym roku Kazimierz Malinowski, analizując zbiór poety niejednokrotnie zwracał uwagę na szczególnie udaną prozę poetycką zawartą na ostatnich jego stronach.

Czy zainteresowania Mariusza podążą zatem w kierunku prozy i następną jego książką będzie powieść? Czy za 2-3 lata w tym miejscu będę mu gratulował zdobycia nagrody Nike? Aby poznać odpowiedzi na te pytania będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Już teraz jednak dla wszystkich, którzy z poezją Mańka nie mieli jeszcze do czynienia, poniżej zamieszczam wiersze jakie zostały opublikowane w ramach jego ponad rocznej współpracy z magazynem BSNK. Miłej lektury!

Sierpień z kleszczem

zbyt szybko tracimy płynność finansową
grunt sunie spod nóg niczym pusta lawina
piękne panie odeszły na dawno upatrzone bankiety
czepiają się nas już tylko kleszcze i kpiny
do powiedzenia nie ma nic sensownego
z budki suflera zieje pustka i nuda
źle opłacani klakierzy szukają nowych klamek
niby parę aktów zostało do odegrania
ale usłużny inspicjent radzi pakować klamoty
najlepiej podczas antraktu, bez zbędnych repasaży
bierzemy nogi za pas
chodź ciężko tak kuleć na samych kolanach
z pustką w kieszeniach
o pełnych godzinkach
wchodzimy na polne rozstaje
kto świątkiem w kantyczce zostanie
a kto karczemnym łobuzem
nie mnie to rozsądzać i prawić
tyle spokoju sumienia co wszy na łysinie
darujcie zatem życie strawione
to, czego jeszcze nie było
nie prędko przeminie


Konsolacja za Bojarczuka

Idę, bo nie fruwam, a czasem chciałbym.
Mijam domki-ułomki, chatki-niejadki,
lessowe skarpy, grzęznę w błocie, zapadam się w piachu lub śniegu.
Takie to moje przedmieścia. A i miasto nie lepsze.
Ciągle uśpione. Zapomniało, że istnieje.
Przeczy mapom i przewodnikom, o podręcznikach nie wspominając.
Chce być białą plamą w czasoprzestrzeni.
Wydaje mu się, że jak przycupnie za płotem z faszyny i wstęgą rzeki –
nikt go nie znajdzie.

Krasnostawskie ulice są jak, nie przymierzając,
nabiegłe krwią gałki oczne wyrwanego nagle ze snu zająca.
Tak mu było dobrze i cicho pod miedzą.

Kogo to u nas przez te wszystkie lata nie było…
Z rzadka do bram pukali. Nie mieli biletów i rezerwacji.
Regulowali stosunki demograficzne miasta w obie strony.
Nie byli dobrymi turystami.
Nie interesowała ich legenda Władysława i Sońki, tylko: gdzie macie złoto?

Szczekarzew, a na dokładkę Krasnystaw, musiał gdzieś przybić. Padło na dolinę i ujście.
Mieszkańcy przez tyle lat pili wodę razem z niebem odbitym w tafli obu rzek.
Później zrobili wodociągi i lazur utknął na węźle.
Jedynie starzy ludzie pamiętają, że Wieprz i Kawenka, miały dawniej inne koryta.
Świńskie sztuczki.

Właściwie, tak na dobrą sprawę, nie miałbym nic przeciwko temu,
by wszystko zatrzymało się na jakimś letnim popołudniu.
Między jedną wojną a drugą.

* * *

jak Herbert oddaję siebie żywiołom czterem

a w domu trup na marach
i powymiatana z kątów niewiara

to mówię ja:
suka – matka pijanych szczeniąt

stróżka zmurszałych klepsydr

* * *

zdrewniała kołatka czasu
więzi ostatnie kuszenie
schodzą powoli do lamusa
starzy bezpańscy dezerterzy
złamana podkowa już nigdy
nikomu nic nie przyniesie
koń, który ją stracił
cwałuje po drugim brzegu
spieszony jeździec czeka speszony
aż bród wyłoni
blade lico księżyca
po tamtej stronie
sad ginie w pszczelej nawale
kwiaty cierpliwe ścielą kobierce
starzec z miną szkolnego stróża
uchyla furtkę wiecznemu
wstępujesz w nią krokiem
pełnym drżącego skupienia

 

W XVIII Konkursie Poetyckim im. Anny Kamieńskiej wziął również udział tomik Zapachniało różą Bronisława Fastowiec, którego recenzję nawiasem mówiąc autorstwa Mariusza Kargula możecie przeczytać TUTAJ.

Dominik Kleszko

4 Comments

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.