Kulturooporoza

W dniach 29 oraz 30 grudnia w gminie Krasnystaw gościł znany kucharz i restaurator Kalor Omasta. Taką informację podano w telewizji krajowej. „Gotuj z Omastą” emitowany zostanie w dwóch odcinkach. Spiker ze szklanego ekranu z wielkim namaszczaniem cedził niczym durszlak wodę z makaronu. Nie ma tutaj żadnej dyskusji było to największe wydarzenie kulturalne w gminie Krasnystaw minionego roku 2013, a może nawet i całego stulecia – dokończył zadanie.

Bojarczuk_pomnikCałe szczęście, że się zjawił u nas – mówiły baby pod kościołem, a dziady proszalne wznosiły modlitwy ku niebiosom, za tą mannę z nieba. Na cześć wizyty odprawiono msze w okolicznych kościołach. Ludzie z okrasą rzucali na tacę. W tym czasie Kalor gotował na zamku w Krupem, smaczne obiady, był też czas na spotkania z gwiazdą, autografy, uściski dłoni, wspólne fotografie. Oraz rozmowy o kulturze. Jest się czym szczycić. W top dziesięć the best of historycznych chwil powiatowych można umieścić to wydarzenie razem na jednej pozycji z przebywaniem Maksymiliana III Habsburga na zamku starościńskim. Wypada wspomnieć, iż to zdarzenie dziejowe, jest o wiele bardziej doniosłe niż pojawienia się w gminie zespołu Vox, który niegdyś wylansował przebój Bananowy Song. Piosenka niczym wróż Roman zapowiedziała niechybnie zmagania kulinarne Kalora Omasty. Podobno na niebie i ziemi przed jego przyjazdem widziano jakieś dziwne znaki i ludzkie kości na hałdach, nawet zima przyszła tego roku później. Z Warszawy na spotkanie przybył sam premier, wręczając Panu Kalorowi order za szerzenie kultury w gminie chmielem i jogurtem płynącej.

Wiadomo powszechnie, że Bojarczuk był niezwykle zainteresowany spotkaniem ze sławnym restauratorem, bo cóż tu robić, alternatywy niebyło. Wystawa kolekcjonerskich srebrnych monet z lat 2010-2012 nie interesowała go zupełnie, a na kinomanie.pl widział już wszystkie nowości. Próbował dźwignąć się z ławy, szło mu opornie, niestety starowinki kompletnie nie dożywiono ostatnio porządną dawką kultury, opadł więc całkiem z sił. Wielka szkoda, mógł przecież zadeklamować jeden ze sowich sonetów, zrobiłoby się bardziej patetycznie, patosu bowiem trzeba do gotowania, a może coś mi się pomyliło i chodzi tutaj o angielskie potatoes, chyba, że w ogóle chodzi o słowo buraki. Następna kampania przecież za rok.

Chyba, każdy z państwa przyzna, że jest to wiekopomna chwila dla kultury regionu. Teraz co prawda spadł śnieg i jest -10 stopni Celsjusza. Nie martwcie się mili Państwo wiosną można spodziewać się następnego szerzącego kulturę, kto wie może będzie to Majdan albo nawet sam Pudzian. Podobno Globisz zapowiadał się, ale przecież do pięt im nie dorasta, ten uliczny aktorzyna, który potrafi w spektaklu grać kilkanaście postaci. Panie Globisz nie ma się czym chwalić – zadenuncjowały elity marzeń – my tutaj chcemy kogoś z M jak Miłość. Przecież pewni aktorzy gają tam bliźniaków, proszę spojrzeć na ich umiejętności, nikt nie powie, że to nie bracia z jednym jajem na patelni, mówiąc kulinarnie i pozostając w klimacie panierki. Z aktorstwem trzeba się jednak urodzić we krwi. Elity zamilkły na chwilę, a ktoś z tłumu krzyknął – kultury można jednak nabyć – rzucając słowem jak śnieżką w kosmos.

W sumie dobrze, że spadł śnieg bo nie widać, kirkutu z powywracanymi macewami, ani wydrapanych swastyk na ich ciele. Dobrze, że spadł śnieg i przykrył brak słów na to co się dzieje z przeszłością w sławnej krainie dziś jedynie z jogurtu.

Konrad Grochecki

One Comment

  1. Konradzie grabisz sobie, niedługo nie wpuszczą Cię do Krasnegostawu za zbyt śmiałe podsumowania regionu 😉 Gotujące się mięcho na tle zamku to wydarzenie przede wszystkim nie nadwerężające budżetu miasta, co za błogosławieństwo! Przypomnę, że pojawienie się Krasnegostawu w czołówce Plebanii było porównywalną sensacją 🙂

Dodaj komentarz