„Londyńczycy” i „Samouczek Emigranta” dobre na wszystko

Życia rozpoczynane ciągle na nowo

Emigracja posiada różne oblicza. Każdego, kto opuszcza dom i rodzinne strony, dotyka na wiele sposobów. Ma często wspólne oblicze i mianownik – w zależności od kontekstu historycznego – ale dla każdej osoby, indywidualnie, wiąże się z niepowtarzalnym bagażem przeżyć. Napoleon Bonaparte mawiał, że najprostszy nawet żołnierz, nosi w swoim plecaku marszałkowską buławę. Podobnie jest z doświadczeniami tych, których los rzucił, lub jak kto woli, pokierował, w nowe gniazda. Można śmiało powiedzieć, że to chodzące kroniki historii, encyklopedie wiedzy o życiu, niewyczerpane rezerwuary nadziei. Po ich angielskie „zasoby” zdecydowała się sięgnąć polska reporterka i dziennikarka Ewa Winnicka. Pod koniec ubiegłego roku ukazało się drugie wydanie jej książki pt. „Londyńczycy”.

By odpowiednie dać rzeczy słowo

Jak zaznacza na wstępie autorka: „Między 1939 a 1947 rokiem 200 tysięcy Polaków, zranionych przez wojnę i wielką politykę, zaczęło żyć na obcej wyspie. Większość tubylców nie była tym zachwycona. – Wylądowaliśmy na Marsie i żeby przeżyć, musieliśmy założyć tam Polskę – powiedział jeden z uchodźców. Jak żyli Polacy na Marsie? Kim są ich dzieci? Kilkanaście historii z ich życia zawiera właśnie ta książka”.Natomiast znany reporter Mariusz Szczygieł dodaje, iż „Ewa Winnicka opisuje ukrytą twarz powojennej emigracji polskiej w Wielkiej Brytanii. Niepoprawną, a dzięki temu fascynującą. Bohaterów książki uwiecznił na zdjęciach wybitny fotograf Chris Niedenthal także dziecko polskich emigrantów”.

 Pryzmaty i przekroje

Rzeczywiście, „Londyńczycy” ukazują wiele, mało znanych do tej pory, aspektów życia polskiej emigracji wojennej i tuż powojennej w Wielkiej Brytanii. Od tzw. drugiej i trzeciej fali emigrantów odróżnia ją specyfika czasu, w której się dokonała i związanych z tym okoliczności. Reportaże wchodzące w skład zbioru pokazują często losy tragiczne, śmieszne, codzienne. Książkę można czytać, jak rzetelny materiał źródłowy, romans, czy kryminał albo sensację. Jedno jest pewne – rzesze Polaków, które 70 lat temu zasiliły ziemie Albionu musiały zmienić, nieraz diametralnie, swój dotychczasowy model życia i sposób patrzenia na świat. Jak obliczyła Winnicka, Anglicy kochali nas dokładnie półtora roku (z grubsza od bitwy o Anglię do inwazji Hitlera na Związek Radziecki i liczniejszego pojawienia się na Wyspach żołnierzy amerykańskich). Początkowa idylla zaczęła przeradzać się z wolna w trudną i najeżoną wzajemnymi uprzedzeniami koegzystencję. W losach i postawach życiowych bohaterów książki można przeglądać się, jak w jakimś magicznym zwierciadle. Skupiają one w sobie i pokazują cały wachlarz ludzkich reakcji i zachowań.

Abecadło emigranta

Jak czytamy na obwolucie, w drugim wydaniu „Londyńczyków” znajduje się nowych reportaży oraz dokument „Samouczek Emigranta” – wydana w 1946 roku instrukcja dla Polaków pragnących odnieść sukces. Z jakich cech narodowych radził zrezygnować, żeby wieść szczęśliwe życie? Czy pozostał aktualny? Proszę bardzo, spróbujmy sami poszukać odpowiedzi. Oto kilka wybranych fragmentów, opatrzonych adekwatnymi śródtytułami:

Przedsiębiorczość” – Każdy, kto pierwszy raz znalazł się na obczyźnie, niepotrzebnie wmawia sobie i w innych, że jest człowiekiem opuszczonym, obcym w środowisku i wobec tego powinien najmniej umrzeć z głodu. Wielu ma osłabioną wiarę w swoje zdolności, energię, możliwości fizyczne i umysłowe. (…)

„Zdrowy rozsądek” – Kierowanie się w życiu zdrowym rozsądkiem naprawdę nikomu nie zaszkodziło. Zdrowy rozsądek jest znany w Polsce jako „chłopski rozum”. Ten czynnik natury człowieka pozwala na omijanie przez niego licznych trudności i kłopotów.

Oszczędność” – Nie należy być skąpym, bo to wada, tylko oszczędnym, bo to zaleta. (…)

Ubiór” – Dbaj o ubiór. Pozwól krawcowi ocenić, jaki obrać krój. Nie ubieraj się przesadnie, trzymaj ubiór w czystości, cały i odprasowany. Po ubiorze poznaje się ludzi. Jeśli masz na sobie nowe ubranie, to nie zakładaj starego krawata względnie brudnych bucików. (…)

Towarzyskość” – Ludzie Zachodu nie lubią ponurego życia. Chcą żyć lekko, wesoło, bo życie takie krótkie. Nie lubią więc ludzi ponurych, wszelkiego typu „męczenników”, makabrycznych historii, nudnych tematów w rozmowie i literaturze. Nie lubią łamać głowy za polityków, za uczonych, za sędziów. Jeśli mają zmartwienie, zatrzymują je dla siebie, uważając za oznakę dobrego wychowania nie martwić ludzi swoimi kłopotami. (…)

Zamiast zakończenia

Autorzy tego wyjątkowego poradnika konkludują roztropnie na koniec: „Na obczyźnie wymagania są większe, więcej bywa przeciwności, które trzeba ominąć. Natomiast nie jest to nic ciężkiego! Udoskonalając swój charakter, idziesz ku lepszemu jutru w Kraju lub na Obczyźnie, idziesz bez obawy, usuwając napotykane przeszkody na drodze do swojej i Polski szczęśliwości”.

Londynczycy

Ewa Winnicka, „Londyńczycy”, zdjęcia Chris Niedenthal, Agora SA – Wyd. Czarne, Warszawa 2012, s. 259.

fot. Miejska Biblioteka Publiczna im. H. Łopacińskiego w Lublinie
Mariusz Kargul

One Comment

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.