Małomiasteczkomachia

Małe miasteczka mają to do siebie, że przytłaczają. Czuje się na sobie ich cały gabaryt, jakbyśmy zostali przykryci przez najcięższego zawodnika sumo. Wszyscy wszystkich znają, każdy wie kim zostanie, nielicznym udaje się spełnić marzenia. W zasadzie w tych miastach nie ma wolności, jest z góry ustalony ład, wszystko ma swoją hierarchię. Jeżeli chcesz wyjść z tego nawiasu, przygotuj się na ostracyzm. W tych miastach, a w zasadzie miasteczkach nie zmienia się nic od lat, w sumie nie wiemy tam jaki mamy rok, jaką godzinę, są tylko długie korytarze i karakany. Wszystkie te miasteczka mają wspólną cechę, zawsze rządzi w nich jakiś Fidel, nie ważne czy mentalny czy realny, czasami tylko nie ma brody, a czasami dla zmylenia goli ją codziennie, a ona odrasta. On ją znów depiluje swoimi ludźmi, którzy każdy z włosów rozstrzeliwują – oddzielnie – ostrzegawczym strzałem w potylicę.

Małomiasteczkomachia

Tutaj nie istnieje ani przeszłość ani przyszłość, jest tutaj i teraz, są sklepy, konsumenci, ludzie pragnący jeść i pić. Tylko czasami pojawia się człowiek, który ponad wszystko kocha wolność. Natychmiast wychwytują go spec służby, nominują do nagrody Prometeusza, nakazami przybijają do skał Kaukazu. Wypruwają mu wnętrzności na zewnątrz i wpruwają zewnętrzności w środek. Sępy bardzo szybko podchwytują temat wysysają z człowieka ostatnią żółć, na skały tryska krew, morze krwi jak podczas francuskiej rewolucji, gdzie w sposób humanitarny uśmiercano ludzi wykorzystując gilotyny – przynajmniej tak definiowano śmierć na gilotynie. Sępy są jednak głupie nie wyłupują oczu i języka, może Matka Natura broni się w ten sposób przed całkowitym szaleństwem ewolucji. Prometeusz na skale okazuje się, że ma w sobie wewnętrzną Hydrę, której wyrastają nowe myśli i ludzie – idzie w progres. Hydroprometeusz przypomina też Zeusa, tego który go skazał na 30 tyś lat przykucia, z głowy wyskakuje Atena. Zeushydroprometeusz dalej płodzi swoje dzieci przybierając różne postaci. Każde z potomstwa dostaje ogień dzięki któremu można przeżyć w świecie małego miasteczka, w mitycznym klimacie jak z tytanomachii.

My tacy mali stoimy przed małymi miasteczkami, w korkach własnych myśli, bramach tępych przyzwyczajeń, gmachach urzędów dla wariatów. Wymazane ściany banerami betonują się samoistnie. My tacy mali łapiemy różne odmiany miłości do kieszeni, zagryzając piorunochron, czekając na burze i wskrzeszenie które jest jedynym lekarstwem na ciężar tych znanych mi dobrze małych miasteczek…

 

Konrad Grochecki

 

12 Comments

  1. Chore. Chore na egoizm. Przepraszam za szczerość, ale zawsze coś we wzbiera jak czytam takie wynurzenia skrzywdzonych przez los "indywidualistów". Jutro jadę na nauczanie indywidualne do wspaniałego chłopaka, który mieszka w wiosce na końcu świata (drogi 10-tej kolejności odśnieżania). Los chciał, że przy porodzie przeszedł porażenie mózgowe. Strasznie się stara i zawsze jest pogodny. I co Wy – k***a – wiecie o Prometeuszach, cierpieniu? Płakać mamy? Bo co? Bo nikt nie widzi jacy jesteśmy genialni i super? Użalanie na sobą jest godne pogardy, zwłaszcza gdy żali się młody, zdrowy chłop.
    A w małych miasteczkach też jest sporo fajnych ludzi. Tylko trzeba umieć się na nich otworzyć, a nie udawać Brunona Schulza i lać błazeńskie łzy oprawione w grafomańską manierę. Przepraszam, ale mnie poniosło. Pożyjcie w innym małym miasteczku na Lubelszczyźnie 2-3 lata. Zatęsknicie za normalnością i energią Krasnegostawu. Jaka by ona nie była.

  2. Panie Macieju, każdy interpretuje tekst po swojemu, swoją miarą, nie chodziło w tym tekście o mnie, nie jestem żadnym Prometeuszem, nigdy bym się tak nie nazwał. Jednak trzeba umieć czytać metaforę, ponieważ kultura nie jest tylko fizyczna. Zresztą niech Pan włoży tekst w kontekst ostatnich zdarzeń, które ze smutkiem przetoczyły się przez BSNK. Panie Macieju, niech Pan pozna mit o Prometeuszu, i dla czego został skazany, ogień w moim tekście jest metaforą, nie będę mówił jaką, warto się domyśleć i po zastanawiać, człowieka nie czyni to, że jest i się odżywia, człowieka czyni jego człowieczeństwo, myśl, sztuka, literatura. W Krasnymstawie jest tyle energii co w jej mieszkańcach, a jest dużo, mieszkańcy jednak nie zawsze wszystko mogą, wie Pan ile zostało ostatnio zatracone w Krasnymstawie dóbr kultury? Tekst nie jest chory, jest niestety prawdziwy. Niestety pisząc Pan swój tekst dał się ponieść emocjom. Chciałem przypomnieć, też Panu, że grafomania to szaleńczy przymus do pisania utworów literackich, dla zwykłego pisania bez treści – muszę Pana zdziwić tekst ten ma treść i przesłanie. Ciężar małych miasteczek jest ogromny, dlatego tak wiele, wiele osób stąd wyjechało? Może Panu powie coś słynne powiedzenie, jeżeli młodzieży się nie podoba w mieście to bary w Londynie czekają? Krasnystaw nie jest normalny, tak samo jak wiele innych miejsc w Polsce. Tekst jest wyrazem buntu na to co się dzieje, mamy milczeć? mamy nie zmieniać ? mamy nadal oglądać Telewizję? O chłopcu, którym Pan piszę, to jest prawda, że cierpienie osób, które chorują, których dotknął los jest czymś nie wyobrażalnie większym, zgadzam się, ale nie można tak tutaj odczytywać Prometeusza, myśli Pan, że nie miałem nigdy styczności z takimi osobami, że nie widziałem cierpienia, tutaj się Pan myli bo mnie Pan mnie nie zna. W moim tekście chodziło przede wszystkim o kulturę miasta, która powinna się rozwijać, a stać i być hamowana, niech Pan jeszcze raz przeczyta tekst, przekleństwa są zbędne…

  3. Panie Macieju, każdy interpretuje tekst po swojemu, swoją miarą, nie chodziło w tym tekście o mnie, nie jestem żadnym Prometeuszem, nigdy bym się tak nie nazwał. Jednak trzeba umieć czytać metaforę, ponieważ kultura nie jest tylko fizyczna. Zresztą niech Pan włoży tekst w kontekst ostatnich zdarzeń, które ze smutkiem przetoczyły się przez BSNK. Panie Macieju, niech Pan pozna mit o Prometeuszu, i dla czego został skazany, ogień w moim tekście jest metaforą, nie będę mówił jaką, warto się domyśleć i po zastanawiać, człowieka nie czyni to, że jest i się odżywia, człowieka czyni jego człowieczeństwo, myśl, sztuka, literatura. W Krasnymstawie jest tyle energii co w jej mieszkańcach, a jest dużo, mieszkańcy jednak nie zawsze wszystko mogą, wie Pan ile zostało ostatnio zatracone w Krasnymstawie dóbr kultury? Tekst nie jest chory, jest niestety prawdziwy. Niestety pisząc Pan swój tekst dał się ponieść emocjom. Chciałem przypomnieć, też Panu, że grafomania to szaleńczy przymus do pisania utworów literackich, dla zwykłego pisania bez treści – muszę Pana zdziwić tekst ten ma treść i przesłanie. Ciężar małych miasteczek jest ogromny, dlatego tak wiele, wiele osób stąd wyjechało? Może Panu powie coś słynne powiedzenie, jeżeli młodzieży się nie podoba w mieście to bary w Londynie czekają? Krasnystaw nie jest normalny, tak samo jak wiele innych miejsc w Polsce. Tekst jest wyrazem buntu na to co się dzieje, mamy milczeć? mamy nie zmieniać ? mamy nadal oglądać Telewizję? O chłopcu, którym Pan piszę, to jest prawda, że cierpienie osób, które chorują, których dotknął los jest czymś nie wyobrażalnie większym, zgadzam się, ale nie można tak tutaj odczytywać Prometeusza, myśli Pan, że nie miałem nigdy styczności z takimi osobami, że nie widziałem cierpienia, tutaj się Pan myli bo mnie Pan mnie nie zna. W moim tekście chodziło przede wszystkim o kulturę miasta, która powinna się rozwijać, a nie stać i być hamowana, niech Pan jeszcze raz przeczyta tekst, przekleństwa są zbędne…

  4. Konrad Grochecki Mało zrozumiałem z tego drugiego artykułu (bo to nie była zwykła odpowiedź – to osobny tekst)
    Uściślijmy fakty. Znam realia życia w małym miasteczku, jak również znam mit prometejski (i to w całości – zwracam uwagę, że został ukarany za kradzież ognia jako "recydywista")
    W swoim odczuciu potrafię deszyfrować metafory. Czy chodzi o to, że żeby zrobić coś dla lokalnej społeczności (dać ludziom ogień) trzeba buntować się przeciwko lokalnym bogom i płacić za to niewyobrażalnym cierpieniem? Naiwne i przesadzone.
    To o czym Pan pisze to kompleks "Linii Bugu". Apatia, zniechęcenie, pesymizm. Niech się Pan przeprowadzi do podobnej wielkości miasta na Lubelszczyźnie na rok, dwa i wtedy pogadamy.
    Ma Pan pomysł na rzeczywistość? Na cóż czekać? Zamiast narzekać trzeba robić swoje. Desperacko i z uporem. Pozdrawiam.

  5. Ależ się Maciuś zagotował. Powiem szczerze, że tak samo irytuje mnie "biadolenie skrzywdzonych przez los indywidualistów" jak i przejawy idiotycznego optymizmu kiedy nie ma on żadnych realnych przesłanek. Ziemkiewicz kiedyś powiedział (albo napisał), że koleś wsiadający do samochodu, który ma spieprzone hamulce to nie jest optymista tylko idiota. Pamiętam Maćku jak zamieszczałeś na FB zdjęcia zdewastowanej bazy noclegowej w Białce. Niestety dla mnie to jest prawdziwy obraz naszej mieścinki. Ja wolałbym żebyśmy byli w stosunku do siebie bardziej krytyczni a nie popadali w zachwyt z byle gówna, bo wtedy na pewno niczego wokół siebie nie poprawimy. Przykro mi Stary ale nie dostrzegam żadnej "energii Krasnegostawu". Możesz nazywać mnie „chorym na egoizm”. Trudno… ale ja do kur… nędzy naprawdę żadnej energii nie dostrzegam.

  6. Masz Jacek rację 🙂 We wszystkim trzeba umiaru. Powiadam Wam: inni mają jeszcze gorzej. Nie jest to pocieszające, ale zawsze… Zaprosiłbym Cię Jacek na browara do siebie to pokazałbym Ci mieścinę przez małe M 🙂 Zapraszać zapraszam, ale mój stosunek do alko znasz 🙂

  7. Maciej Górecki nie mam czasu na słowne przepychanki, ma Pan rację w swoim odczuciu potrafi Pan odszyfrowywać, Pan jest twórcą też tego tekstu jako osoba czytająca, współtwórcą, i zarzuca mi Pan egoizm, grafomanie, kompleks Lini Bugu, w ogóle mnie nie znając i to jest Pana Problem, Pan mnie stworzył Panie Macieju w swoim odbiorze, przez swój pryzmat, Pan mnie stworzył nie znając w ogóle kontekstu mojej osoby, nie znając mnie. Co jest złego w buncie? każdy ma czasami dość, czasami przelewa się naczynie, to jest ludzkie. Naprawdę nie mam ochoty i chęci tego wszystkiego tłumaczyć, dlaczego tyle osób jest bezrobotnych w takich miastach? jest super tak Pan myśli, jest super bo jest parking, prosta ulica, niech Pan się przeprowadzi do jakiegoś Austriackiego, Niemieckiego, Włoskiego miasteczka i tam pożyje, tam nie ma nepotyzmu, nie ma zatrudniania po znajomości w tak wielkim stopniu tak jak się dzieje u nas i jak tutaj się nie buntować? Obieg zamknięty nie dopuszcza ciał obcych. Jeśli Pan myśli, że jestem ogarnięty apatią i zniechęceniem to się Pan myli, żółci mam dość, chociaż nie wiem czy wypełni ona w pełni puste krwiobiegi metafor. Nic nie jest białe albo czarne, w tym mieście jest piękno i brzydota, które często są jednym.

  8. Konrad Grochecki Ręce mi ze świstem opadają jak czytam o "pustych krwiobiegach metafor" i do tego wypełnionych żółcią… Widzę, że chce Pan mieć monopol na całą mądrość i wrażliwość w tej części Europy. Proszę bardzo: nie ma nic przeciwko temu.
    Buntuję się bo nie chcą mnie przyjąć do pracy 😀 Dobre. Stoję i tupię nóżkami, piąstki zaciskają mi się w bezsilnym gniewie, a z oczu lecą słone łzy. "I to jest tylko we mnie czego nie ma" 😀 Dlaczego w małych miastach wschodniej Polski jest tylu bezrobotnych? Bo to taki region. Rolniczo-przemysłowy czyt. z bardzo tradycyjnym modelem gospodarki. Zresztą świat ciągle ma sporo do zaoferowania indywidualistom-geniuszom. Odwagi i do przodu.

  9. Widocznie ten pan jest bardzo niespełnionym poetą, intelygentem (niezapominajmy że dziś nam rządzący obóz wykrzykuje że jest partią młodych, wykształconych z dużych miast) może ktoś mu zapłacił żeby te żygi napisał i upublicznił..? Lista ludzi Wielkich z małych miast jest tak długa że prawdopodobnie się na facebooku by nie zmieściła, więc nie ma sensu jej tu zamieszczać. Żale takich nie spełnionych artystów/bloggerów łatwo przenieść na obczyznę. Większość takich delikwentów traktuje Polskę zupełnie jak ten pan małe miasteczka z których jak na koniec zaznaczył sam się wywodzi.

  10. Miałem, już nic nie pisać, jednak nie mogę jakoś przejść obojętnie obok tego co zostało napisane pod moim tekstem. Będą to jednak moje ostatnie słowa na ten temat. Pan Maciej, nie zrozumiał tekstu, narzucając swoją formę interpretacji, jeżeli jest Pan nauczycielem i narzuca tak swoim uczniom pogląd na świat, to współczuję im, jednak każdy powinien myśleć samodzielnie, interpretować, bo wszystko co Pan napisał jest chybione. Musi Pan wiedzieć, że czytający jest współtwórcą tekstu, dla tego też wszyscy, którzy tylko krytykują bez realnych podstaw, krytykują tak naprawdę siebie, jeżeli jest Pan nauczycielem proszę się nad tym zastanowić. Pan, Panie Macieju wygląda jak Badaczka w scenie lekcji o Słowackim. Zawsze za wzór nauczyciela będę wskazywał Świętej Pamięci Henryka Petlę, mojego nauczyciela języka Polskiego, który nauczył mnie wiele o tym świecie po przez świat literatury, świat myśli ludzkich na przestrzeni dziejów, pobudzając we mnie chęć poznania człowieka i dalszego rozwój. Człowiek, jest zdolny do rzeczy naprawdę wspaniałych, oraz do rzeczy naprawdę złych, ten ostatni biegun został pokazany tutaj przez ludzi, którzy nie rozumiejąc zaczęli krytykować, widząc w tekście jakieś swoje demony, widząc we mnie jakąś polityczną bestie jak Pan Bartek, który musi wiedzieć, że myślę w taki sposób, użyje tutaj do zobrazowania swojej postawy cytatu z filmu dokumentalnego "Wypalony", gdzie Stanisław Farion, węglarz, wcześniej archeolog powiedział "ja jestem autsajder nie identyfikuje się, z żadną opcją polityczna". Zastanawiające jest to jak ludzie widzą drugiego człowieka nawet go nie znając, niewidząca co robi, jak myśli, czytają jego tekst i odnoszą go do swojego prywatnego świata, który tak naprawdę znają, dobrze jeżeli jest to świat otwarty, gorzej jest jednak gdy świat jest zamknięty, albo przez ideologię, albo przez małe horyzonty, lenistwo poznania świata, i nie chodzi tutaj o wykształcenie czy pochodzenie, poznałem w życiu ludzi, którzy pomimo, że mieszkali gdzieś w jakiejś małej wsi, od zawsze, mieli otwarte umysły, byli dobrzy, dla nich warto być tutaj w tej Polsce i nie uciekać, dają bowiem nadzieję w ludzi, ale poznałem też ludzi wykształconych z dużych miast, którzy umysły mieli tak ściśnięte, że tylko kalkulowali co się im opłaci, potrafili być bezlitośni, było też odwrotnie. Dzięki tym napotkanym osobom dowiedziałem się, że na początku trzeba się w słuchać w człowieka, nigdy go nie dewastując, osądzając. To jest przykre co napisali Panowie pod spodem, ale nie dla mnie, tylko dla nich, nie rozumiejąc postanowili założyć mi stryczek, który w jakiś magiczny sposób zacisnął się im na umysłach, nie wiem czy kiedykolwiek go rozluźnią i zaczną oglądać świat z różnych perspektyw, tak to już jest, że krytykować jest łatwo – „odi ergo sum” – smutne to i nieludzkie.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.