Najlepsze lubelskie epki 2012 roku

W drugiej części podsumowania dotyczącego lubelskiej sceny muzycznej zaprezentuje Wam krótkie opisy najważniejszych wydanych w tym roku epek. W odróżnieniu od zestawienie singli, to składa się z „okrągłej” liczby miejsc. Ilość, aż dziesięciu tego typu wydawnictw dla wielu może wydać się dość miłym zaskoczeniem. Większość pozycji stanowią jednak płyty dostępne jedynie w formie plików mp3 czy streamingu audio. Możecie zastanawiać się, czy aby wszystkie znalazły się zasłużenie w podsumowaniu? Umieszczenie w nim  kilku z nich należy traktować jako zachętę dla artystów do zwiększenia działalności na polu wydawniczym. Tak, abym za rok nie miał tak wielu wątpliwości ze sporządzeniem podsumowania w tej kategorii. Zwyczajowo pod tytułami ukryte są linki, pod którymi możecie odsłuchać lub pobrać opisywane płyty. Nie przedłużając. Najlepsze lubelskie epki 2012 roku przed Wami. 

10. Dry Time – We all look just the same

Na początek tej części podsumowania opowiem Wam bajkęPewnej epickiej nocy z jakieś 5 lat temu przystojny szlachcic ksywką Tachi wpadł na pomysł, iż będzie zmieniał świat poprzez muzykę. Do tego jednak potrzebował zacnego kamrata …niestety był tylko Paweł, który pozostając „urokliwą” indywidualnością stał się częścią zespołu. Niespełna po 4 latach wędrówek po mrocznych zakamarkach drętwych perkusistów trafili oni na skarb – Piotrusia, który okazał się tak zacnym grajkiem, iż kobiety po dziś dzień nie mogą oderwać od niego oczu. Tak tych trzech przystojniaków po dziś dzień tworzy Dry Time a ich dewizą jest „Punk’N’Roll we gonna rock your world”. Kochajcie i słuchajcie!


9. Joe Sixpack – Joe Sixpack

Drugim wydawnictwem nagranym w lubelskim Warthog Studio, które znalazło się w zestawieniu jest raczej demo niż pełnoprawna płyta grupy Joe Sixpack  zatytułowane po prostu Joe Sixpack. Zespół powstał w grudniu 2010 roku. Pomimo niedługiego stażu ma już na swoim koncie ponad dwadzieścia koncertów zagranych w Lublinie i okolicach oraz 4 wydawnictwa: JuicypackRiders on the BombJoe Sixpack i Rzeczywistość. Na profilu myspace można przeczytać: Inspiracją dla dźwięków tworzonych przez JOE są: hardcore punk rock, metal i alternatywa. Ich muzyce bliżej jednak do brudnego i bezkompromisowy punku niż do wyżej wymienionych gatunków. Na omawianą epkę składa się zaledwie sześć piosenek, z których żadna nie trwa dłużej niż cztery minuty. Całość jest nieskomplikowana. Opiera się na kilku gitarowych chwytach i  rytmie perkusyjnym. Na szczególną uwagę zasługuje balladowy Cannibal. Melodyjne i wolne zwrotki przeplatają się tu z wykrzyczanymi refrenami. Utwór klimatem przypomina dokonania Korna z czasów jego świetności. Obecnie zespół skupia się na wydaniu debiutanckiej płyty, której premiera planowana jest na przyszły rok. 

8. Manualny Elektryk Muzyk (MEM) – Tydzień

Tydzień duetu Manualny Elektryk Muzyk (MEM) to koncept album nagrany w maju 2007 roku, gdy wydawało się, że z Lublina wyemigrowała przynajmniej połowa „środowiska”, a przyszłość nie kreśliła się w jasnych barwach – pisze na swojej stronie wydawca. Album był listem wysłanym do znajomych w Dublinie, Londynie czy Berlinie, gdzie rozbrzmiewał na emigranckich domówkach i w słuchawkach rodaków zmierzających do pracy. Listem z kraju pogrążającego się w coraz mniej zabawnym, politycznym absurdzie. Ta płyta to nie tylko 22 minuty i 18 sekund świetnej muzyki i intrygujących tekstów, ale również przewrotna lekcja najnowszej historii – czytamy dalej. Mimo, że powstała w kilka dni, utwory na niej zawarte nie przybrały, jak to często bywa w takich sytuacjach,   psychodelicznych  form. Stanowią one, raczej bardziej konkretne muzyczne obrazy. Od zapomnienia uratowała je  Fundacja Kaiser Söze zamieszczając do darmowego pobrania  w katalogu swojego  netlabela.  Warto sprawdzić. 

7. Michał Wendeker – True

Utwór Michała pochodzący z tego wydawnictwa znalazł się wśród Najlepszych lubelskich utworów 2012 roku. Całość również zasługuje na wyróżnienie. Powtórzę zatem fragment własnej recenzji, która ukazała się na łamach BSNK:  Składający się z zaledwie 4 utworów debiut, zaskakuje różnorodnością stylów W Are You My Love, zawartym na nim także w wersji akustycznej, usłyszymy echa twórczości Bon Ivera. Michał równie dobrze jak on urzeka ciepłym i emocjonalnym wokalem czy subtelną dawką elektroniki. She Gave Me Hope, w którym wspomaga go sekcja smyczkowa to soczysty blues o zabarwieniu soulowym, jakiego nie powstydziliby się artyści zza wielkiej wody. Swoim fascynacjom, mocnym gitarowym brzmieniom Wendeker dał z kolei ujście w True. Osobisty charakter wszystkim kompozycjom nadają wspomniana już barwa głosu oraz oryginalne angielskie teksty. Zachęceni do sięgnięcia po tę płytę? Jeżeli nie, przeczytajcie całą recenzję True, którą znajdziecie pod TYM linkiem. 

 6. Open Source – Lżejszy od powietrza

Muzykę Open Source najlepiej określili sami jej twórcy. To jazz-rap swobodnie sięgający po funk, blues, rock, reggae, a nawet muzykę klasyczną. To eklektyzm stylów i emocji; zderzenie dopracowanych form ze spontanicznością ich wykonania. Najnowszą epkę charakteryzują spójny z tytułem lekki flow oraz dopieszczone teksty lidera zespołu Anonima. Całość to 6 numerów podanych w sposób subtelny i nienachalny, mimo to wymagający w odbiorze. Dodatkowe punkty należą im się za ponadczasowe wskazówki w Zdążyć przed kacem, dotyczące  rozwiązywania problemu, z którym większość z nas miała styczność. Jednakże już sam pogodny hip-hop Open Source wydaje się niwelować objawy syndromu dnia następnego. Naprawdę pomaga. Wiem to z autopsji. 

5. Tatvamasi – Peleton zachwianych rowerzystów

Tatvamasi to projekt muzyków od lat związanych z lubelską sceną muzyczna. W skład, którego wchodzą Grzegorz Lesiak – zanany przede wszystkim ze współpracy z Orkiestrą Świętego Mikołaja, Tomasz Piątek – członek zespołu Dwootho oraz Łukasz Downar i Krzysztof Redas – udzielający się między innymi w Klezmaholics. Peleton zachwianych rowerzystów jest wynikiem ich różnorodnych doświadczeń i inspiracji muzycznych: jazzu, fusion, rocka progresywnego, psychodeli, muzyki improwizacyjnej, folku czy bluesa. Pierwszoplanową rolę na tej trzyutworowej epce odgrywa saksofon przywołując skojarzenia z twórczością grupy Niechęć, dla której Tatvamasi może być już niedługo godnym konkurentem do miana najlepszego polskiego  zespołu off jazzowego.  

4.  ZaStary – Stary Dance

Stary Dance spotkał się z uznaniem krytyków najważniejszych polskich serwisów muzycznych takich jak: T-Mobile Music, FYH, WAFP czy Porcys. Ten ostatni zamieścił ZaStarego także na liście 50 nowych obiecujących artystów. Bezkonkurencyjny, jak na krajowe standardy, udziwniony harmonicznie lo-fi pop – napisał o tym wydawnictwie Borys Dejnarowicz. Z kolei Marceli Frączek określił epkę zbiorem sympatycznych, niedbale brzmiących wakacyjnych piosenek. Lider Crab Invasion w swoim obliczu demona pościelowej elektroniki. Zlepek niepasujących elementów przylepionych do siebie brudną taśmą zmiksowane w jedną krówkę-ciągutkę. Wyborne! – to natomiast z portalu uwolnijmuzykę. Mógłbym tak cytować jeszcze długo, ale zakończę informacją, która ukazała się na stronie Festiwalu Magnetofon. Oddaje ona moim zdaniem całe sedno muzyki TooOlda. ZaStary to poboczny projekt lidera Crab Invasion, w ramach którego, przy pomocy kaseciaka i gitary cygańskiego króla bigbitu Michaja Burano, Jakub Sikora szkicuje wielogatunkowe, piosenkowe i instrumentalne narracje. Niejednoznaczne teksty korespondują tu z chillwavem, progresywną elektroniką, ambientem, psychodelą i nieoczywistym songwritingiem. Fani Ariela Pinka, Rangers, Toro y moi i serialu Zmiennicy powinni czym prędzej zapoznać się z wydaną w kwietniu tego roku debiutancką epką Stary Dance, a następnie postarać się zobaczyć lublinianina w akcji. Pierwsze zalecenie zrealizowałem wielokrotnie, a najbliższego koncertu w okolicy postaram się nie przegapić. Po prostu nie wypada. 

 3. EtRecs / The Electric – Synergy

Jak na EP-kę wydawnictwo jest dość długie. Zawiera dziewięć remiksów utworów z wydanego w ubiegłym roku albumu Life Is Moving zespołu Dj Vadima – The Electric. Dodatkowo zamieszczono na niej trzy numery bonusowe. Synergy to w sumie ponad 43 minuty muzyki. Wydawałoby się, że z albumu, za którym stoi legenda Ninja Tune nie da się nic więcej wycisnąć. A jednak! Lubelscy producenci – SoulpeteBrus Złote Twarze, wznieśli się na wyżyny swoich możliwości. Klasyczne hip-hopowe utwory, którym w pierwotnych wersjach i tak nie brakowało staroświeckich syntezatorów, skreczy czy funkowych sampli, stały się pod ich wpływem jeszcze bardziej przepełnione bogactwem dźwięków i brzmień. Na płycie nic nie jest przypadkowe – nawet okładka, która powstała daleko, bo aż w Argentynie – mówi inicjator projektu Krzysztof  Sulenta. Vadim docenia cały wkład w tę produkcję i cieszy się z niej tak samo jak i my – dodaje. Tą radość podzielam i ja. Więcej o Synergy przeczytacie TUTAJ.

2. Futurospekcja – Metamiasto

Metamiasto to debiutanckie wydawnictwo saksofonisty, producenta i dziennikarza muzycznego – Błażeja Gębury. Jego jednoosobowy projekt Futurospekcja to próba połączenia brzmień charakterystycznych dla abstrakcyjnej elektroniki z połamaną, hip-hopową warstwą rytmiczną. Na Metamieście usłyszymy ślady twórczości: Sixtoo, Amona Tobina czy Flying Lotusa. Autor zaznacza, że dużo czasu zajęło mu wypracowanie na podstawie w/w inspiracji autonomicznego muzycznie “głosu”. Całość trwa osiemnaście minut, trzydzieści trzy sekundy. Trudno mi wyrokować na ile oddają one, tak jak chciał zgiełk ruchliwej metropolii, pisząc z perspektywy powiatowego miasteczka. Synkopowana, frapująca muzyka Futurospekcji może za to z całą pewnością stanowić ścieżkę dźwiękową do wędrówki po mieście przyszłości. Pytanie tylko, czy jesteście gotowi na podróż do odhumanizowanego świata w którym jedynym i niepodzielnym władcą jest Gębura? Ja zaryzykowałem i jak widać mam się całkiem dobrze. Może to Was ostatecznie  przekona. 

1. Soulpete – SoSoulSynergy

Miał być to tylko 1 numer – Always You, który ukrywający się pod pseudonimem Soulpete Piotr Gędek robił dla swojej kobiety, a skończyło się na aż 11 utworach. Stworzony w zaledwie dwa dni, materiał szybko rozprzestrzenił się w sieci i zaczął zbierać bardzo pozytywne recenzje, szczególnie za granicą. SoSoulSynergy to efekt spontanicznego napływu weny i zabawy soulowymi samplami, których prawdziwą kopalnią da Piotra były nagrania zespołu The Whatnauts! Powstały w ten sposób zbiór niedługich surowych instrumentali naznaczony jest charakterystycznym brzmieniem i indywidualnym pomysłem na cięcie próbek. Na singiel z tego zestawu został wybrany You’ve Got Me Girl. Spełnia on rolę pomostu między epką, a przygotowywanym właśnie albumem, który ma się również ukazać w namacalnej formie. Płyta będzie bardziej dopracowana, rozbudowana, brudna, mroczna i co najważniejsze – pojawią się na niej wykonawcy spoza Polski. Myślę, że jest na co czekać, a to czekanie mam nadzieję choć trochę umili ten mini materiał – uważa Soulpete. Dziś słuchając epki słyszę rzeczy, które można byłoby poprawić i są pewne elementy, które drażnią już moje ucho,  ale taki właśnie jest urok minizajawki – dodaje. Czytając takie wypowiedzi, aż się boję tego czym ten zdolny producent  może nas uraczyć w nadchodzącym 2013 roku.

O lubelskich płytach piszą często Paweł Franczak w Kurierze Lubelskim, Łukasz Kuśmierz na swoim blogu i portal T- Mobile Music. Polecam !

 

Dominik Kleszko

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.