Najlepsze lubelskie epki 2014 roku

Wszytkie lubelskie epki wydane w 2014 roku jakie znam. Opisy sporządzono posiłkując się zasadą kopiuj i wklej: audycjami radiowymi, artykułami prasowymi, materiałami promocyjnymi i Facebookiem. Nie zabrakło także własnych przemyśleń, ciekawostek czy mniej znanych faktów dotyczących poszczególnych artystów. Układ na liście to już tylko i wyłącznie autorska koncepcja.

12 le Paw – le Paw

Otagowany na bandcamie jako alternative, glam rock, rock & roll, punk, stoner le Paw powstał na początku 2013 roku. Projekt jest efektem długoletniej współpracy trójki przyjaciół: Andrzeja Puchacza – perkusja, Wojtka Januszewskiego – gitara, wokal i Kuby Puły – gitara basowa, wokal. Początki ich wspólnegogrania sięgają 2006 roku i romantycznie wspominanego projektu 27mintues. W sieci dostępne jest 5-utworowe, nagrane na setkę i zarejestrowane przy pomocy Audacity demo zespołu, zatytułowane poprostu le Paw.

11 Dwudziestu Siedmiu Bezimiennych – Zaburzenia Percepcji Czasu

Jeszcze nia tak dawno dyrektor festiwalu Solo Życia Mietek Jureck wróżył im ogólnopolską karierę. Niestety do tego faktu nie doszło, ponieważ zespół niedługo po wydaniu debiutanckiego materiału przestał istnieć. Epka „Zaburzenia Percepcji Czasu” miała swoją premierę 11 lutego 2014 roku. Została nagrana w sładzie: Marcin Wronisz – wokal, Bartłomiej Magera – gitara, Zbyszek Danił – perkusja i Radek Barszcz – bas. Miksem, masteringiem i produkcją materiału, który został zarejestrowany w lubelskim Rock N’ Roll Studio, zajął się gitarzystą grupy Bart. Na wydawnictwo złożyły się cztery utwory, dające w sumie 15 minut muzyki spod znaku space, post i hard rocka. Sami mówili, że “grają mocno, hałaśliwie i z ogniem, malując przy tym obrazy kosmicznymi dźwiękami”. Czy tak jest? Sprawdźcie sami.

10 Side Effect – Another Last Goodbye

To pop-punk. Porównałabym to do mieszkanki Green Day z Joan Jett z odrobiną Avril Lavigne. Jeśli ktoś lubi bardzo ciężkie granie to pewnie mu się nie spodoba. Nasza muzyka jest dla osób, które lubią lżejszą wersję punka i rockowe klimaty – tak w ywiadzie dla „Dziennika Wschodniego” charakteryzowała niedawno twórczość Side Effect jego wokalistka Katarzyna „Kapri” Dąbrowska. Nasza muzyka jest dla osób, które lubią lżejszą wersję punka i rockowe klimaty. Na „Another Last Goodbye” można znaleźć kilka cięższych utworów w klimacie lat 80., ale również ballady. Motywem przewodnim jest nieszczęśliwa historia miłosna. Dzięki temu, że opisałam swoją historię, materiał na tę płytę powstał w ok. 3 miesiące, a ja, pisząc teksty, miałam się gdzie „wywnętrzyć”. Ostatnią piosenką jest cover jednego z moich ulubionych artystów Butcha Walkera „Ships in a bottle” – dodaje. Debiutancka płyta kapeli, która swoją premierę miała 28 marca 2014 roku, jest dostępna zarówno w digitalu (iTunes, Spotify) jak i w formie fizycznej. Kupić ją można poprzez stronę www.wearethesideeffect.com. Międzynarodowy Side Effect tworzą lublinianka Katarzyna „Kapri” Dąbrowska – wokal, japonka Hisako Ozawa – gitara, oraz amerykanie: Jimmy Luther- gitara, Jim Shaw – gitara basowa , John McLucas – perkusja. Poznali się w Musicians Institute w Los Angeles, gdzie „Kapri” wyjechała z Polski spełniać swoje dziecięce marzenia. W skrócie: spiewać rocka. Co jak słychać – udało sie jej z dobrym skutkiem. Promujący płytę singiel „About You” od wielu miesięcy nie schodzi z playlist lubelskich stacji radiowych.

09 Spring Rolls – New Born

„New Born” to efekt czterech miesięcy intensywnej pracy pod czujnym uchem producenta Lecha Pukosa w Gunslinger Studio. Zawarte na demie trzy nowe, autorskie piosenki dobrze pokazują postępy jakie zespół poczynił od czasu przebojowego singla „Designer”. Rockowe brzmienie Spring Rolls, zostało przede wszystkim wzbogacone o nowe instrumenty: gitarę akustyczną, pianino i (za sprawą gościnnego udzialu w nagraniach Ilony Drozd) dzwonki. Zmiany aranżacyjne z tego wynikłe dobrze słychać w „The one”. Z kolei w „Breaking the silence”, który posłużył jako fragment ścieżki dźwiękowa w jednym z odcinków vloga Niekrytego Krytyka, uwagę przykuwają harmonie wokalne. W wywiadzie dla portalu „Coś Nowego” wokalista grupy Artur Łukasik tak mówi o zastosowanym w tym utworze zabiegu: „W pewnym momencie partia wokalu została rozbita na cztery niezależne ścieżki i na każdej z nich nagraliśmy osobną linię melodyczną. Gdyby posłuchać tego a capella, można by usłyszeć „chór””. Dodam, że nagranie od kilkunastu tygodni zajmuje czołowe miejsca na Lubliście Radia Lublin. Epkę uzupełnia „Entropy”, nad którym za świadomym przyzwoleniem zespołu unosi się duch Kings Of Leon z okresu płyty „Only by the Night”. Całość została ozdobiona intrygującą okładką autorstwa kanadysjskiej artystki Sandrine Charbonneau.

08 Hom Tenks – Gorące głowy

Hom Tenks w obecnym składzie (Wojtek Maciuszczak – gitara, Konrad Mazurek – perkusja, Piotr Szelest – bas, wokal) funkcjonuje od listopada 2012 roku. Zespół, który swoje miano przekornie zaczerpnął od nazwiska hollywoodzkiego gwiazdora określa swoją twórczość punk’n’bluesem. Ich debiutancka epka to jednak fuzja klasycznych rockandrollowych riffów, bluesa i funku opatrzona nieszablonowymi tekstami. Autor warstwy lirycznej – Piotr Szelest bawi się tutaj słowem („Zongi Dongi”), umieszcza autobiograficzne wątki („Do O.”) czy publikuje zadziorne, gniewne manifesty („Wraża siła”). Płyta powstał na przełomie 2013 i 2014 roku w Gunslinger Studio w Lublinie. Nad jej produkcją czuwał Lech Pukos. Panowie mają do tego co robią zdrowy dystans. Najlepiej świadczą o tym opinie, które wygłosili na swój temat:
„Utalentowana ekipa. Mają potencjał, zwłaszcza wokalista”. – Piotr Szelest
„Wspaniały zespół. Dobrze zagrane partie gitarowe”. – Wojtek Maciuszczak
„Stopa, werbel, stopa, stopa…”. – Konrad Mazurek .
Nic dodać, nic ująć.

07 Gigaprema – G14

06 Na Tak – It Comes As No Surprise


„G14” powstała w ekspresowym tempie. Wszyskie „Epizody”, z których się składa zostały zarejestrowane w Studio Bychawka podczas ostatniego, długiego weekendu majowego. Gigaprema (czyt. Piotr Kala – członek zespołu Na Tak) posłużył się w tym celu zarówno żywymi jak i wirtualnymi instrumentami. Dużą rolę w tym procesie odegrała wtyczka o swojsko / znajomo brzmiącej nazwie Podolski. Uwierzę na słowo Piotrowi, który wrażeniami z postępów prac nad płytą dzielił się na facebooku i napiszę: Ten syntezator firmy U-HE zdominował sesję nagraniową „G14″. Z kolei ubiegłoroczna epka jego podstawowego projektu Na Tak zatytułowana „It Comes As No Surprise” powstała w dużej mierze dzięki użyciu pluginu Variety Of Sound. Zestaw czterech piosenek z płyty „13” w wersjach anglojęzycznych dostępny jest w serwisach streamingowych i na iTunes. Jak możemy przeczytać na stronie zespołu w nowym miksie utwory nabrały względem oryginałów bardziej psychodelicznego i gitarowego charakteru.

05 Olga Matu – Dream EP

Olga Matuszewska (od niedawna Olga Matu) – lublinianka, wokalistka, autorka muzyki i tekstów. Debiutowała trzy lata temu powstałym w USA albumem „Don’t Cry”. W grudniu ubiegłego roku ukazało sie jej drugie wydawnictwo zatytułowane „Dream”. Na nową epkę trafiło pięć (nasączonych nowojorskim klimatem) jazzowo-soulowych utorów. Słychać w nich echa twórczosci takich wykonawców jak Lauryn Hill, Erykah Badu czy Stevie Wonder. Na mini-albumie udzielili się perkusista Andrzej Konieczny, basista Paweł Stachowiak, gitarzysta Fryderyk Szulgit oraz odpowiedzialnym za mastering Błażej Domański. W przeszłości pracowałam z różnymi ludźmi, których bardzo dobrze wspominam, ale takiej magii nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Chyba „Dream EP” będzie dla mnie z tego względu zawsze wyjątkowym krążkiem – tak w wywiadzie dla modnego ostatnio Music Is mówi artyska o wspólpracy z w/w muzykami. Płytkę promuje utwór „All We Do Is Say Goodbye”, ale to drugi na trackliscie „Hold on” znalazł się w zestawieniu Najciekawszych polskich utworów 2014 roku innego opiniotwórczego portalu Uwolnijmuzykę!

04 Sorr(y) – Every End is a New Beginning

Duet Sorr(y) istniał zaledwie pół roku. Pozostawił po sobie cztery nagrania, zebrane na epce „Every End is a New Beginning”, wydanej na zakończenie działalności. Efektem tego jest blisko trzynastominutowy miks rocka, indie, popu, bluesa, folku. Największą popularność zdobył colplayowsko brzmiący (mam na myśli pierwsze albumy Coldplay) utwór „Lies”, który trafił na płytę „Nowa Lubelska Muzyka”. Co za tym idzie zebrał pochlebne recenzje m.in od WAFP Dziennika Wschodniego. Do „Like a Rainbow” z kolei powstało chyba pierwsze „lubelskie” lyric video. Więcej o zespole TU i TU.

03 Paravan – Paper Tress

Sytuacja podobna jak w przypadku wyżej opisywanego wydawnictwa zespołu Sorr(y). Z czterech utworów wyróżnia się „Black Milk”. O porównanie i tym razem nie jestr trudno. Nazwa indie popoweg The xx przychodzi do głowy sama już po pierwszej „nutce”. Broń Boże nie jest to zarzut. Tak udanie z twórczości londyńczyków nie czerpał jeszcze nikt w Polsce. Umiejętności zespołu docenił Piotr Stelmach, prezentując singiel w radiowej Offensywie. „Black Milk” spodobał się również słuchaczom, stając się jednym z najczęściej odtwarzanych nagrań z płyty „Nowa Lubelska Muzyka”. Statystyki Bandcampa raczej nie kłamią. Zresztą sami muzycy ParaVanu w wywiadach czy to w social mediach podkreślają szczególną wagę kawałka w dotychczasowej ich karierze. Słowo „najlepszy” przy okazji jego linkowania na Facebookowym wallu pojawiało sie wielokrotnie. Całkiem słusznie, bowiem pachnące trochę synthpopem sprzed kilku dziesięcioleci „Wavin’ Dancefloor” czy „The Highest Top” już tak udane nie są. Chociaż nie jeden z tych wyrastających ostatnio jak grzyby po deszczu krajowych epigonów Metronomy czy Hurts zapewne chciałby mieć je w swojej dyskografii. Reasumując, jest dobrze, ale mogłoby być ciut lepiej.

02 jZamojski – Sześć

Na temat tego wydawnictwa wysmarowałem w marcu ubiegłego roku coś na kształt recenzji. Mój artykuł „Uzależnia i wciąga” znajdziecie klikając w hiperłącze ukryte w cudzysłowie, pod tytułem. Dodać należy, że o „Sześć” pisali prawie wszyscy ważni z tych co się na muzyce znają min. Bartek Chaciński (Polityka), Kaśka Paluch (T-Mobile Music), Michał Olechowski (JazzSoul), Marceli Frączek (WAFP), Piotr Strzemieczny (FYH!) czy Mateusz Kołodziej (AxunArts). Prawie zawsze pochlebnie. Mam wrażenie jednak, że płyta przeszła… nie zauważona. Może inaczej, nie spotkały ją zaszczyty na jakie zasługuje. Nie widziałem jej dotychczas w żadnym ważnym rocznym podsumowaniu muzycznym. Znalazła się co prawda na długiej liście Najlepszych polskich płyty roku serwisu beehype i została wyrózniona przez Axuna, jednak jZamojski mógł, a nawet powinien oczekiwać za swoją pracę większego uznania. Tym bardziej, że za swój nowy album wyróżniany jest Skalpel. Oba projekty poruszaja sie w podobnym obszarze gatunkowy, a „Sześć” ustępuje „Transitowi” jedynie długością. Wniosek dla Jakuba? Nagrać pełnoprawną, długogrającą płytę!

01 Mohipisian – Mohipisian EP

Debiutancka epka zespołu Mohipisian to podsumowanie pierwszych trzech lat jego działalności. Znajdziecie na niej zatem utwory, które pojawiały się już w poprzednich edycjach lubelskiego podsumowania. Pierwszy był (wtedy w nieco bardziej surowej i gitarowej wersji niż na płycie) „Hectic”, dzięki, któremu zespół został uznany przez nasz portal za odkrycie roku 2011 roku. Dwanaście miesięcy później na listę „Najlepszych lubelskich utworów” trafił „Intolerable” (poźniej znalazł się na składance „Nowa Lubelska Muzyka”), a jego sukces w 2013 roku powtórzył funkujący „Run”. Tracklistę uzupełniają „Fallin'” i jedyna w zestawie kompozycja z polskim tekstem pt. „Pełne zanurzenie”. Doprawowana w każdym szczególe epka (muzyka, oprawa graficzna, zdjęcia) powinna zadowolić wszystkich fanów nowoczesnego ambitnego rock’n’rola. Płytę bez wstydu można postawić na półce obok albumów Arctic Monkeys, Kasabian czy polskich wykonawców takich jak The Lollipops. i Bulbwires. W brzmieniu zespołu coś dla siebie znajdzie także każdy wychowany na rock’n’rollu (także tym psychodelicznym) sprzed czterech – pięciu dekad. W końcu nazwa kapeli będącą zlepkiem określeń: ostatni Mohikanin i (uwaga!) ostatni hipis do tego zobowiązuje.

Dominik Kleszko

One Comment

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.