nie-u-kontenendo

siedzę nad pustą połówką 
rozbierając początek kosmosu
że niby coś z niczego
że bez początku i końca 
czy się kurczymy
czy rozszerzamy?” 

Mariusz Kargul,
nie-u-kontenendo

Czas płynie. Właśnie zdałem sobie sprawę, że to już ponad cztery lata odkąd poznałem Mariusza Kargula, Człowieka który słowem czarował jak nikt. Po spotkaniu z nim zaczynałem zawsze rozbierać początek kosmosu. Maniek miał w sobie kreatora, co zdarza się niezwykle rzadko, szczególnie w dzisiejszym świecie. Potrafił złożyć kulturę z części, których brakowało na składzie, pomimo tego maszyny które tworzył jeździły niewiarygodnie sprawnie, to była jego prawdziwa magia.

W środę wieczorem dowiedziałem się, że Mariusza zmarł. Nie mogę w to uwierzyć, na pewno nie tylko ja. Odrzucam od siebie tą wiadomość, nadal czekając na odpowiedź na maila, którego wysłałem kilka dni temu – Mariuszu w końcu przeczytałem Twój tekst w Tygodniku Powszechnym. Nie wiem dlaczego, ale od ponad tygodnia myślałem o Nim. Zastanawiałem się co tam słychać na Saskiej skąd pisał. Nie widziałem Mariusza od Chmielaków, kiedy wracając z wykopalisk podwoziłem go z Komarowa do Krasnegostawu, miał doskonały humor, jakby czerpał piękno tego świata nie mogąc ugasić pragnienia – teraz już wiem dlaczego tak było, chociaż wtedy wydawało mi się to normalne. Niezwykle ciężko mi o tym pisać. Gdy dostałem tą fatalną wiadomość zabłądziłem w myślach i nie mogłem z nich wyjść, nadal nie mogę. W tej plątaninie widzę wyraźnie, że mniej więcej od roku był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie i to co wprawił w ruch będzie prawdziwym perpetuum mobile.

Nie żegnam się z tobą Mariuszu bo nadal Jesteś i Będziesz…

Konrad Grochecki

Dodaj komentarz