Panichida za korespondenta-kawalerzystę

„Sklepik Gedalego był schowany w głębi zamkniętego na głucho rynku. Dickensie, gdzie był twój cień tego wieczoru? W tym kramie ze starzyzną zobaczyłbyś złotolite pantofle i okrętowe liny, zabytkowy kompas i wypchanego orła, myśliwski winchester z wyrytą datą 1810 i rozbity garnek”.

[Izaak Babel, opowiadanie „Gedali” z tomu „Konarmia”] 

„Dickensie, gdzie był twój cień tego wieczoru”… A gdzie jest twój Izaaku Emmanuiłowiczu? Jak co roku, pod koniec sierpnia, przystaję na Wzgórzu 255, na polach Wolicy Śniatyckiej, i patrzę na cześnicki las, w którym byłeś 93 lata temu. W swoich opowiadaniach o kampanii polskiej oraz w tajnym dzienniku, pisałeś uczciwie, o tym, co wtedy widziałeś, czułeś, myślałeś. Dziękuję ci za to. Jedyne, co mogę zrobić, to skanalizować myśli o tamtym czasie, i twoim w nim udziale, w kilku niezdarnych słowach i zdaniach. Którejś czerwcowej nocy nie mogłem zasnąć, po raz kolejny wertując „Konarmię” i „Dziennik 1920”. „Gedalego” znam prawie na pamięć, co nie przeszkodziło mi w przeczytaniu go po raz setny. Pierwszy raz jest tylko jeden i zazdroszczę tym, którzy, czasem bezwiednie, sięgają po to, co zostało po tobie. Jeżeli mają choć jotę wrażliwości i otwartego umysłu, zostaną z tobą w swoich sercach do końca życia.

Ten wierszyk jest dla ciebie, jak również dla tych wszystkich, którzy chcieliby zostać opleceni jedwabnymi rzemykami przydymionych twoich spojrzeń…


Herbatka u Gedalego
Na motywach opowiadania „Gedali” Izaaka Babla

W ciasnym sklepiku za rogiem

Handlarz Gedali przysiada na ladzie

Rozmawia ze znanym sobie Bogiem

Kopiejkę księżyca na niebie kładzie


Duch Dickensa przemyka po rynku

Wszystkich wymiotła gdzieś wojna

Został tylko kupiec w stanie spoczynku

I jego bieda spokojna


Drobniutki gospodarz pilnuje dobytku

Szczypie bielutką bródkę, kręci głową

Nie chodzi w cylindrze dla zbytku

W starą kanwę wplata myśl nową


Młoda sobota wychodzi z mroku

Żydzi muszą zdążyć do synagogi

Jak tu dotrzymać im kroku

Skoro nawet cienie wracają z drogi


Gedali kroi chałkę, parzy herbatę

Jak co piątek odwiedzi go Babel

Rewolucja popędzi gdzieś światem

Oni do cytryn użyją szabel


Kramik zamknęli na głucho

Gawędzić będą do rana

Wszystko im ujdzie na sucho

Na kredyt u Zastępów Pana

Mariusz Kargul 

3 Comments

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.