Socjopatyczne przygody Augustyna i spółki

Miłośnicy twórczości Krzysztofa Vargi, mieli w środę 6 czerwca, nie lada okazję do spotkania z pisarzem w Miejskiej Bibliotece Publicznej. Pomimo szczelnie wypełnionego kalendarza i obowiązków kuratora programu literackiego w Teatrze Starym w Lublinie, autor „Gulaszu z turula” znalazł czas, by spotkać się z czytelnikami w Krasnymstawie.

Głównym powodem była promocja najnowszej powieści, czyli „Trocin”. Frapujący tytuł zwiastuje nie mniej wciągającą lekturę. Od razu wypada zaznaczyć, że to nie jest typowa „książka do poduszki”, albo czytadło, które możemy kartkować w kolejce do dentysty. Jeżeli ktoś zdecyduje się podjąć trud wysłuchania kolejowego monologu (quasi-spowiedzi) Piotra Augustyna (bohatera, wokół którego wszystko się toczy, jak na tory przystało), nie będzie mógł nie tylko spokojnie zasnąć, ale i przejść beznamiętnie nad sposobem postrzegania otaczającej rzeczywistości.

Varga przyznaje, że jest coś w tej postaci z Adasia Miauczyńskiego (szczególnie z „Dnia świra”), ale takich konotacji nie da się po prostu uniknąć w dzisiejszym świecie. Jeśli jednak w stosunku do bohatera filmów Marka Koterskiego, możemy żywić uzasadnione ludzkie odruchy, to w odniesieniu do Piotra Augustyna pozostaje nam tylko bezradne rozłożenie rąk. Ta postać zieje po prostu cichą nienawiścią do wszystkiego, co go otacza. Do czego to prowadzi nie wypada zdradzać, ale zakończenie powieści jest naprawdę zaskakujące.

Oczywiście wierni czytelnicy felietonów Krzysztofa Vargi, znający dobrze jego styl i nawyki, nie powinni utożsamiać kreacji literackiej z jej „ojcem”. Jak pisarz sam powiedział w trakcie spotkania – gdyby tak było, nigdy nie zawitałby do Krasnegostawu z własnej woli (a dodajmy, że był tu już po raz trzeci). Z wieloma rzeczami można się u autora „Nagrobka z lastryko” nie zgadzać, ale nie z tym, że akurat w tym przypadku był nieszczery.


Być może zabrzmi to jak fragment komentarza z kroniki filmowej zamierzchłej epoki, ale spotkanie przebiegało w ciekawej i żywej atmosferze. Były pytania ze strony publiczności, tudzież zaskakujące puenty. Varga został poproszony m.in. o ocenę dotychczasowego dorobku kulturalnego III RP i tego, „co po nas zostanie”. Rzecz jasna nie mógł w zadawalający sposób wczuć się w rolę wieszcza, bo trzeba na to jeszcze co najmniej kilkudziesięciu lat, aby postawić taką diagnozę.

W każdym bądź razie ci, którzy w przededniu kolejnego długiego weekendu i szaleństwa związanego z Euro, poświęcili swój czas i uwagę, nie powinni żałować.

a tam

 

One Comment

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.