Japońscy Kolumbowie, czyli rzecz o uzależnieniu od detektora metali

Świat się zmienił, dziś każdy chce się poczuć jak Kolumb, każdy chce być odkrywcą czegoś. Odkryć coś dla siebie i mieć z tego bonifikatę pieniężną bądź zwykłą satysfakcję. Jednak w tym miejscu pojawia się pytanie czy każdy może być odkrywcą? Przecież nawet odkrycie Kolumba pociągnęło za sobą wiele złego. Więc drogi Odkrywco, czy masz na tyle własnej autorefleksji, żeby zastanowić się czy jesteś osobą z pełną świadomością tego co robi i czy przypadkiem nie pozarażasz własnego odkrycia śmiertelną chorobą przenoszoną drogą własnej chęci odkrycia czegoś. Tak to już jest, że nieumiejętne zabieranie się za odkrycie czegoś, zazwyczaj tajemniczego w przekonaniu prowizorycznego odkrywcy jest robione bez refleksji. Nie będę dalej wprowadzał czytelnika w enigmatyczność mojej wypowiedzi, bo może stać się to po prostu nudne. Kolumbami w tym tekście nazywam eksploratorów, którzy z furią rozwścieczonego odyńca ryją ziemię w poszukiwaniu trufli czyli upragnionych „skarbów” w formie różnych militariów i nie tylko. Bardzo często przynoszą oni spustoszenie na stanowiskach archeologicznych, wyciągając z nich to, co w ich mniemaniu jest cenne, są po prostu anachronicznymi srokami, które przynoszą do swoich gniazd kolejną błyskotkę, by móc później w swoim ptasim radiu, nadać do innego ptactwa co znaleźli – Asinus asino pulcherrimus. Niestety człowiek detektorowej membrany często nawet nie zdaje sobie sprawy, że detonuje most do wiedzy o przeszłości.

Czytaj więcej