Właściwy czas

Dzisiaj, 15 marca ukazała się debiutancka epka zespołu Mel Tripson. Poniżej zapis rozmowy jaką z tej okazji przed kilkoma dniami przeprowadziłem z basistą grupy Piotrem Machajkiem.

DK: Poprzednio rozmawialiśmy w czerwcu ubiegłego roku. Byliście wtedy niemal pewni, że Wasz fonograficzny debiut to kwestia kilku tygodni. Epka miała ukazać sie we wrześniu. Skąd więc takie opóźnienie?

PM: Maj – czerwiec tamtego roku to dla nas bardzo wyjątkowy czas – byliśmy na fali wznoszącej, dawaliśmy pierwsze koncerty poza Lublinem, które cieszyły się dobrym przyjęciem. Wydawało nam się w pełni naturalne, że następnym krokiem będzie wydanie płyty. Jednak w trakcie tamtej rozmowy była to deklaracja… i niestety nic więcej. Nie mieliśmy świadomości tego, ile kwestii trzeba mieć na uwadze przy takim przedsięwzięciu. O ile ten rozrzut czasowy mógł rozczarować ludzi, którzy śledzą naszą działalność na bieżąco, to my sami jesteśmy zadowoleni z takiego obrotu spraw.  VI YD” wychodzi we właściwym czasie, podsumowuje i zamyka pierwszy etap Mela Tripsona.

DK: Płytę wydaliście sami? Przerwaliście współpracę z Make Music Agency. Co było tego powodem?

PM: Tak, nad wszystkimi sprawami związanymi z płytą czuwaliśmy sami. Wolałbym nie zagłębiać się w temat Make Music Agency. Mieliśmy różne oczekiwania i wizje. W biznesie mówi się czasem o tym ładnie – „różnice artystyczne”.

DK: Jak zamierzacie dystrybuować VI YD” ?

PM: Epka będzie dystrybuowana w formie fizycznej i elektronicznej.

DK: W formie elektronicznej dostępna jest na…

PM: Soundcldzie i Bandcampie.

DK: Jak wspomniałeś ta epka to podsumowanie Waszej dotychczasowej działalności. Trafiły na nią utwory znane już słuchaczom. O „Nanny”„Talk to me” czy Back and Reloaded” pisałem na blogu przy różnych okazjach. Jedyna nową kompozycją w zestawie jest „Pakistan”. Opowiedz coś więcej o tej kompozycji.

PM: „VI YD” to w pewnym sensie „fotografia” Mela z lat 2013-15, ale nie tylko. Back and Reloaded i Wild West”, dotychczas krążące w sieci jako wynik sesji z Lechem Pukosem w Gunslinger Studio, tutaj są na nowo zmiksowane i zmasterowane przez Borysa. Jest numer premierowy i remiks. Epkę będzie dopełniał klip do Nanny. „VI YD” w tej formie to naszym zdaniem przemyślany, spójny materiał. Głównym celem jaki postawiliśmy przed nim jest dotarcie z tym, co dotychczach osiągnęliśmy i nagraliśmy do nowych ludziCo do Pakistanu”Powstał po tym jak dołączyłem do Mela Tripsona. „Back and Reloaded” i „Pakistan” zrodziły się niemal dzień po dniu, w przeciągu tygodnia. Jest to chyba wyczuwalne – są nawet w podobnym tempie. Obydwa były wynikiem jamowania – często właśnie w taki sposób powstają nasze utwory. „Pakistan” to numer bardzo w stylu Mela – zwrotka w średniej dynamice, prostą podstawą rytmiczną i mocno osadzonym riffem kontrastuje z głośnym refrenem i gęstym drive’m perkusji. Doskonałą robotę zrobił tu Filip Paprocki, gitarowe wcielenie Mela. Wyciął kapitalne solo i odważył się poeksperymentować na wstępie, który zrodził się z wygłupów przy graniu. Wierzę, że Pakistangdy tylko publika się z nim oswoi, może stać się mocnym punktem setlisty.

Czytaj więcej

Najlepsze lubelskie płyty 2014 roku

Dwóch płyt nie znajdziecie w tym rankingu. W przypadku „Nowej Lubelskiej Muzyki” nie mógłbym być w żaden sposób obiektywny. Zresztą i tak sam siebie doceniłem (jak również wykonawców, którzy się na niej znaleźli), umieszczając ją na pierwszym miejscu „szerszej geograficznie” listy „Najlepszych polskich płyt 2014 roku”, którą znajdziecie na RYMie. Nie jest to efekt samouwielbienia i braku krytycyzmu. Proszę potraktować ten zabieg jako działanie promocyjne. Drugim albumem jest „Archiwum Lubelskiego Undergroundu”. Ze względu na jego archiwalną zawartość postanowiłem się jednorazowo pobawić w redaktora serwisu Pitchfork wyróżniając go notą 10/10 w kategorii „Best New Reissues”. Szczegółowe informacje na temat „NLM” znajdziecie TU, o „ALU” poczytacie klikając z kolei w TEN link.

 10. Kara Boska – Cementowy pejzaż

„Cementowy pejzaż” to najbardziej przystępna płyta w liczącej już pięć pozycji dyskografii Kary Boskiej. Album dostrzeżony przez branżowe portale DarkPlanet.pl, Magnetoffon.info czy Nowamuzyka.pl jest muzycznym zapisem wrażeń artysty z eksploracji lubelskich miejsc opuszczonych: obiektów przemysłowych czy dworów szlacheckich. Tam jak zauważa autor, bardzo odczuwalne jest przemijanie czasu, marność i kruchość istnienia. Na „Cementowym Pejzażu” próbuje o tym opowiedzieć za pomocą krótkich form z kręgu industrial / elektro. Otaczające nas dźwięki zostają nagrane, następnie pocięte i przetworzone za pomocą komputera czy różnej maści samplerów, syntezatorów i efektorów. Idealny soundtrack do urbexowych wypraw. Więcej na temat wydawnictwa przeczytacie TUTAJ.

09. La Double Vie – Revival

La Double Vie to projekt gitarzysty pewnego zespołu działającego na terenie Lubelszczyzny. Personaliów nie podaję specjalnie. Tajemniczość jest integralną częścia konceptu. Inspiracją dla niego, poniekąd wyrażoną przez nazwę, była zarówno znaczna stylistyczna odskocznia od „codziennej” działalności muzycznej, jak i przekonanie o dwoistej naturze wszystkiego. Album „Revival” to jednocześnie realizacja jego długoletniego marzenia o płycie z muzyką elektroniczną, jak i pierwsza w działalności artystycznej próba zajęcia się tymi klimatami na poważnie. W sensie stricte muzycznym ujawniają się tu wpływy gatunków takich jak chillwave, lo-fi, electro czy ambient. Wszystko to jest podane w psychodelicznym sosie zawierającym fascynujące dla autora manipulacje dźwiękiem, świadome „psucie” oraz zniekształcanie melodii czy muzycznych struktur, będące swoistą grę ze słuchaczem. Założeniem było zrobienie tego „po swojemu”, w wierności niezależnemu duchowi DIY. Obecnie La Double Vie przygotowuje drugi album.

Czytaj więcej

Nowa energia

Borys Kunkiewicz. Rocznik 1988, mieszkający w Lublinie. Z wykształcenia inżynier architekt, z zamiłowania muzyk. Swoimi pomysłami obdziela aż trzy projekty.

Z tym najbardziej znanym – Stonkatank zwyciężył kilka tygodni temu w 8. edycji szczecińskiego Festiwalu Młodych Talentów „Nowa Energia”. W nagrodę otrzymał m.in. możliwość wydania singla w wytwórni Kayax oraz pakiet działań promocyjnych na rzecz jego popularyzacji. Według jury (w składzie Katarzyna Nosowska, Paweł Krawczyk, Piotr Metz oraz Przemysław Thiele) duet, który obecnie tworzy razem z Łukaszem „Bolo” Tomczakiem „robi na scenie tyle, co niektóre czteroosobowe zespoły”. Ich muzyka to połączenie tanecznej elektroniki, energicznej perkusji, indie-rockowych brzmień spod znaku drum’n’bass i wyrafinowanego męskiego wokalu.

Pomysł na Stonkatank zrodził się w głowie Borysa dwa lata temu. Wcześniej grał w kilku innych formacjach na gitarze. W założeniach rockstepowa „Stonka” miała być zespołem. Skończyło się jednak na koncepcji „lider + instrumentaliści”. Do tej pory z Borysem w jej ramach współpracowali: Aleksandra „oly.” Komsta (wokal), Maciej Tomica (gitara), Maciej Stachyra (perkusja, sampler), Kamil Malczyk (gitara basowa, wokal, klawisze) czy wspomniany Łukasz „Bolo” Tomczak. Stonkatank ma na koncie dwa oficjalne single „Never again” i „Satisfight” (dostępny na kompilacji „Nowa Lubelska Muzyka”) oraz kilka pojedynczych utworów umieszczonych na różnych platformach w sieci. W tym tygodniu ruszyły prace nad płytą. Na swoją premierę czeka również sygnowany nazwą Stonkatank remiks utworu „Back and Reloaded” kapeli Mel Tripson.

Czytaj więcej

Zespół dla dużych miast

Z Kubą Majsiejem – liderem zespołu Plug&Play spotkałem się na początku lipca w Kawiarni lubelskiego Centrum Kultury. Rozmowę zacząłem od pytania dotyczącego ostatniego wydawnictwa grupy.

DK: 16 czerwca miała miejsce premiera singla „Orphan Ghost”. Zapowiadacie nim nowy album ?

KM: Tak. Tym utworem sygnalizujemy słuchaczom, że zaczynamy pracę nad nową muzyką. Piosenki powstają cały czas. Przed przystąpieniem do nagrań, chcemy zgromadzić nieco więcej materiału – tak na półtorej płyty, aby mieć komfort odrzucenia słabszych rzeczy. Będzie to album niezależny wewnętrznie, oddający muzycznie to, co teraz dzieje się w zespole. Nie ma mowy o żadnej rekapitulacji, podsumowaniu – tak jak to było w przypadku naszego debiutu „Orphan Ghost” przypieczętowuje także początek naszej współpracy z menagmentem „Make Music Agency”.

DK: Z poprzednią płytą P&P ” Why so close?” nie wszystko do końca wyszło tak jak chciałeś. Miało być CD?

KM: Wszyscy, którzy mają do nas cieplejszy stosunek mówią mi, że chcieliby „Why so close? „ w formie fizycznej. Ja osobiście w tej chwili podchodzę do tego sentymentalnie. Fajnie byłoby zakończyć sprawę, którą się zaczęło, ale nie będę o to walczył za wszelką cenę. Być może przyjdzie taki moment, kiedy nasza pozycja na rynku będzie na tyle mocna, że wydanie „Why so close?” na CD będzie możliwe w tak bogatej formie, jak to było założone. Rozliczymy się wtedy z przeszłością na zasadzie: „Kiedyś nie mogliśmy, a teraz możemy”. Ja sam słucham wyłącznie muzyki cyfrowej, więc forma namacalnej płyty poza symbolicznym ładunkiem zbyt wiele dla mnie nie znaczy. Jest jednak na świecie grono osób, które odetchnęłoby z ulgą lub uśmiechnęło się w duchu, gdyby to się udało. Na pewno byłaby to bardzo miła chwila da Marka Kułakowskiego, który zawiadywał „Electrum Production”. Jemu, podobnie jak nam nie udało się z różnych względów sfinalizować tego projektu.

DK: Wróćmy do „Orphan Ghost”. Będzie teledysk do tego utworu?

KM: To jest trudna sprawa. Nie umiem tworzyć teledysków. Pomijając montaż gotowych nagrań, czuje się w tym temacie dosyć słabo, a wymagania mam duże. Jeżeli myślimy o teledysku to zazwyczaj rozjeżdżamy się finansowo albo artystycznie z potencjalnym twórcą. Trafialiśmy też na ludzi nierzetelnych, którzy porzucali zaczęte już projekty. Niemniej jednak teledysk do „Orphan Ghost” powinien ukazać się jesienią. [Premiera koncertowego video miała miejsce 10 września – przyp. DK]. Ubolewam, że mamy tak mało klipów. Po pierwsze byłoby to fajne dopełnienie naszej muzyki, a po drugie dzięki takiemu nośnikowi, moglibyśmy trafić do ludzi którzy omijają naszą twórczość, mając jedynie ścieżkę audio. Nawiązaliśmy ostatnio współpracę z inteligentnym i zaangażowanym filmowcem, tym razem powinno być jak trzeba.

Czytaj więcej

KRASNYSTAW ROCKS! 2014 VOL. 2

Krasnostawski Dom Kultury po raz drugi w tym roku zaprasza na imprezę z cyklu Krasnystaw Rocks!. 6 września o godz. 18:00 w Rynku Miejskim ponownie spotkamy się z najciekawszymi obecnie zespołami z Lubelszczyzny. Tym razem będzie jeszcze bardziej różnorodnie stylistycznie. Podczas 4-godzinnego koncertu każdy znajdzie coś dla siebie. Usłyszymy pop, rock, indie, electro, new wave i industrial. Z Lublina przyjadą do nas będący obecnie na „fali wznoszącej”: Na Tak i Mohipisian. Krasnystaw reprezentować będą – związani z przeglądem od jego pierwszej edycji – Lemon Squeezer i Leszek Szymaniak z nowym projektem Domy Towarowe. Zapraszamy! Wstęp wolny.

Krasnystaw Rocks! 2014 vol.2_plakat

Czytaj więcej

Debiutancka epka Mohipisian

Mohipisian powstał w 2010 roku w Lublinie z misją przywrócenia należnej atencji dla ambitnego rock’n’rolla. Złożony z muzyków związanych wcześniej z różnymi projektami lokalnej sceny gitarowej i alternatywnej, zespół debiutował w klubie Cax Mafe i został entuzjastycznie przyjęty przez publiczność, co stało się impulsem do dalszej pracy nad autorskim materiałem. Muzyka Mohipisian to gitarowo – alternatywno – psychodeliczna mieszanka zadziornych melodii brzmieniowo nawiązująca do klasyki lat 60 – tych.

Czytaj więcej