Światła w mroku

Odczucie

Jest 31 października. Parkuje pod Lidlem. Wysiadam i patrzę na niebo. Za chwilę zacznie gasnąć. Ma w sobie pastelowe barwy. W zasadzie to te barwy gdzieniegdzie przetykają już sine chmury. Odczuwam gęstość powietrza, jakby zaraz miał spaść pierwszy w tym roku śnieg. Oddycham zimnem, stawiam pierwsze kroki. Uświadamiam sobie, że to miejsce tylko w ciągu mojego życia miało dwie główne funkcje: pierwszą centralnego przystanku PKS i teraz drugą, miejsca handlowego. Płaskość powierzchni parkingu wypiętrza myśl, że był tutaj cmentarz – założony na początku XVIII wieku. Tych 150 lat jego trwania, tyle istnień, tyle życia, miłości i śmierci. Dzisiaj są nasze słowiańskie Dziady, a jutro pokarmimy światłem dusze naszych bliskich. Myślę, idąc dalej po kostce brukowej, bo już nie ma kości, że trzeba pamiętać, pamiętać chociażby tekstem. W sklepie z ubraniami, który stoi na miejscu dawnego cmentarza, na hasło: Halloween – jest zniżka, pusta zabawa, w którą nie daje się wmanewrować Marzena, moja ulubiona poetka, zamieszkała w Olchowcu.

Parafialny cmentarz i kościół Przemienienia Pańskiego – krótki rys historyczny.

Nekropole krasnostawskie są tematem niezwykle ciekawym i praktycznie niepoznanym. Dokumenty kościelne, które w dużym stopniu mogłyby dawać pogląd na ich historię są często niekompletne. Powodów tego można doszukiwać się w różnych perturbacjach dziejowych. Nie mniej jednak istnieją źródła, które dają nam chociażby takie informacje jak o ilości osób pochowanych na miejskich cmentarzach. Jedna z większych nekropolii krasnostawskich znajdowała się w miejscu dawnego placu PKS, a także pod budynkami związanymi z jego infrastrukturą. Dziś na dawnym placu manewrowym PKS-u znajdują się miejsca parkingowe, a także duży budynek handlowy, w którym mieści się między innymi sklep Lidl. Początków tego cmentarza, już dziś nieistniejącego, a istniejącego jeszcze przed pracami ziemnymi pod parking i sklepy w formie pochówków z niezaznaczonymi na powierzchni grobami można doszukiwać się już w roku 1706. Wówczas to w mieście pojawiło się „morowe powietrze”. Zaraza spowodowała, że zaczęto obawiać się, iż bardzo szybko zapełnią się miejsca grzebalne na starym cmentarzu przykatedralnym, co mogło z kolei być powodem rozprzestrzeniania się zarazy. Zwołano więc kapitułę kanoników i po konsultacjach z mieszkańcami miasta postanowiono założyć nowy cmentarz. Ze względów sanitarnych miał być to teren poza murami miasta. Tak też się stało. W roku 1740 postawiono na tymże cmentarzu mały kościół pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego, który przeznaczony był do pełnienia funkcji kaplicy cmentarnej. W roku 1803 z wizytą do Krasnegostawu przybył biskup Skaryszewski. Z tychże odwiedzin pozostała taka notka, dotycząca interesującego nas cmentarza oraz kościoła: „..był [kościół Przemienienia Pańskiego] wzniesiony od śp. Zabiszewskiej obywatelki Krasnostawskiej celem odprawiania nabożeństwa przy pochowaniu ciał”. W kościele tym mieli odprawiać msze augustianie od momentu kiedy władze carskie pozbawiły ich prawa do użytkowania pierwotnej siedziby zakonnej czyli budynków znajdujących się dziś przy ulicy Zamkowej. Msze odprawiali do chwili, gdy przydzielono im nowe pomieszczenia przy kościele pod wezwaniem Trójcy Przenajświętszej. W roku 1840 kościół miał być w bardzo złym stanie. Na domiar złego władze carskie chciały zagarnąć budynek kościoła oraz teren cmentarza. Miejscowy administrator ksiądz Bojarski takimi oto słowami bronił nekropolii: „Nie było narodu żadnego na świecie, nie szanującego grobowców swoich Ojców, dalej niszczycieli grobów przyrównywali do zbrodni samego świętokradztwa i śmiercią samą ich zbrodnie karali […]. W naszym kraju prawo srodze karało tych, którzy się rzucali na zelżenie grobowców; miejsce to bowiem uważano za święte, gdzie na ołtarzu pamięci żywi zmarłym w ofierze składają swe miłości. Jeśli niszczenie jednego grobowca powoduje takie skutki na co narazić byśmy moglibyśmy niszcząc groby całego cmentarza, na którym według metryk Kościoła Krasnostawskiego przeszło 26 000 miało być tam pochowanych”. Nawet po opuszczeniu tego miejsca przez augustianów przez pewien czas odprawiano msze w kościele pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego. Wówczas został on poddany reperacji, która nie była tak kosztowna jak w przypadku kościoła św. Franciszka, będącego wówczas w złym stanie. W połowie XIX wieku założono następny cmentarz przy nowej siedziby augustianów i od tego momentu nie grzebano już zmarłych na cmentarzy przy kościele Przemienienia Pańskiego. Jaka była dalsza historia tego miejsca trudno powiedzieć bez wgłębienia się w źródła pisane oraz w nawarstwienia archeologiczne. Niestety archeologia w tym przypadku nie powie nam już wiele. Niekompetencja osób odpowiedzialnych za taką możliwość zaprzepaściła szansę na poznanianie nowej historii starego Krasnegostawu.
Czytaj więcej

Szansa na odkrycie nowej historii starego Krasnegostawu

Alea iacta est, powiedział Juliusz Cezar przekraczając Rubikon w 49 r. p. n. e. Wiedział on wówczas, że podjął kroki z których nie ma już odwrotu, mówiąc krótko sprawy poszły za daleko, żeby móc z nich się wycofać. Krasnostawskim Rubikonem stają się dziś prace ziemne na dawnym placu manewrowym i głównym przystanku PKS-u. Miejsce to znajduje się praktycznie w centrum dzisiejszego miasta i na granicy miasta historycznego. To właśnie tutaj według krążącej informacji ma powstać nowe centrum handlowe wraz z podziemny parkingiem. Miasto przeżywa zatem oblężenie nowych inwestycji, patrząc z perspektywy kilku lat. Niemniej jednak nie chcę pisać o fakcie industrializacji. Swój wzrok kieruje w stronę potencjału poznania zapomnianej historii dawnych krasnostawian i przestrzeni gdzie zostać ma wzniesiony budynek handlowy. Czytelnikowi wypada również wytłumaczyć metaforę krasnostawskiego Rubikonu. Rozpoczęcie budowy jest krokiem, który musi wywołać dalszą drogę, drogę w odkrycie sporego fragmentu historii miasta. Wbijając przysłowiową łopatę w grunt dawnego dworca PKS nie można tego robić bez szeroko płaszczyznowych badań archeologicznych. Więc przekroczenie progu rozpoczęcia inwestycji kierunkuje i mobilizuje inwestora do zachowania historii, staje się on tym samym Juliuszem Cezarem, którego czekają dwie drogi, sława bądź skazanie na ostracyzm kulturowy pokoleń. W zasadzie nie trzeba powtarzać, że budowa łączy się nieodzownie z pracami ziemnymi, prace ziemne przy budowie mogą zaś łączyć się z pracami archeologicznymi, nie tylko nadzorami, ale również i badaniami wykopaliskowymi. Szczególnie, iż wiemy, że teren przeznaczony pod inwestycję ma bogate dzieje. Tak też jest z dawnym głównym przystankiem PKS-u, który w przeszłości miał niezwykle bogatą miejską historię. Czytaj więcej