Niech nie będzie niczego

Druga edycja ,,Krasnystaw Rocks!’’ nie była sukcesem pod względem liczebności widzów. No cóż, fakt nie było to winą tylko pogody. Ale czy wszystkim wszystko musi się podobać? Przyjmując kryterium frekwencji to najlepszą muzykę można usłyszeć podczas jakichś Top Trendy czy innego rodzaju spędach. Miliony much przecież nie mogą się mylić…

Mi natomiast, jeśli coś się nie podoba to po prostu wychodzę albo wcale nie biorę udziału i nie robię z tego wielkiego halo. Przecież to tylko koncert, nic więcej. Mam wrażenie natomiast, że część publiczności podczas niego siedziała tylko po to, bo liczyła na jakąś zadymę. Nie rozumiem kogoś kto siedzi na czyimś występie, który mu się nie podoba i co raz wznosi jakieś gniewne okrzyki. To nie lepiej wyjść i oddać się degustacji złocistego płynu bądź innych substancji?

Ci wszyscy młodzi gniewni co są tak wielce zbuntowani i zaangażowani jedynie w słusznych sprawach, odrzucający dogmaty, obowiązujące schematy itd. sami nakładają sobie kaganiec subkultury której chcą być członkami. Nie tolerują innych ludzi, ich poglądów, odmiennej muzyki. I wpadają w kolejny schemat. Stereotypów myślowych i zachowawczych: że coś należy, a coś nie wypada. Udowadnianie wyższości jednego stylu muzycznego nad drugim jest dobre ale na poziomie gimnazjalnym. Powyżej tego progu uważam to za przejaw niedojrzałości i zakompleksienia.

Czytaj więcej