Kto żyw ten na spływ

Wypływamy z Dworzysk ok. 9 rano. Niebo od początku chmurzy się, zaczyna padać drobny deszcz. Pierwszy raz biorę udział w spływie kajakowym, do tego jeszcze z misją ekologiczną. Średnio radzę sobie z wiosłowaniem i sterowaniem, raz po raz zaliczamy uderzenia w nabrzeża i gałęzie drzew. Większy użytek robię z aparatu robiąc zdjęcia. Zdarzają się urokliwe widoki, szczególnie tam gdzie są strome urwiska. Kolega Tomasz jest wściekły, zapowiada że płynie ze mną pierwszy i ostatni raz. W pewnym miejscu leży powalone drzewo, nie da się płynąć dalej. Tu zebrały się też spiętrzone śmieci. Jest ich tyle, że ręce opadają. Na zebranie wszystkich brakowałoby dnia. Trzeba wyciągnąć kajak na brzeg i przenieść na inny punkt rzeki. Następuje wymiana doświadczeń z uzyskanych zbiorów. Kilka ekip trafia na worki z utopionymi zwierzętami. Najgorszy widok jeszcze przed nami, tuż przed Krasnymstawem na gałęzi wiszą zwłoki powieszonego psa. Pod koniec trasy zaczyna padać tak rzęsisty deszcz, że chowamy się przed nim pod mostem. Kiedy przestaje, dopływamy do brzegu i tak cali mokrzy. Zostajemy poczęstowani wegańskim jedzeniem, niektórzy wygrywają również gadżety. Wracamy do domów bocznymi ulicami zmęczeni lecz szczęśliwi. Wtedy akurat wychodzi słońce.

Pomysłodawcą Akcji była Fundacja Sanctus Nemus.

Spływ_03 Czytaj więcej