To nie ten Krasnystaw (innego nie będzie)

Autora RekreacjiMoscoviady czy Dwunastu Kręgów specjalnie chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Wystarczy powiedzieć, że jest on jednym z najwybitniejszych pisarzy ukraińskich. Założyciel legendarnej grupy literackiej Bu Ba Bu, współtwórca tzw. fenomenu stanisławowskiego i „Pociągu 76”, jest zazwyczaj wymieniany jednym tchem obok nazwisk Tarasa Prochaśki, Serhija Żadana i Sofiji Andruchowycz (która jest jego córką). Polski czytelnik ma już od dobrych kilku lat możliwość zapoznawania się z ich książkami dzięki Wydawnictwu Czarne, w którym ukazała się też ostatnia, jak do tej pory, pozycja Jurija Andruchowycza – Tajemnica. Zamiast powieści (coś jakby ukraiński odpowiednik Jak zostałem pisarzem Andrzeja Stasiuka, tylko że zbudowany na kanwie sfingowanego wywiadu-rzeki przeprowadzonego przez nieistniejącego niemieckiego dziennikarza Egona Alta).

Oswajanie” i przyswajanie Andrychowycza zacząłem „po bożemu”, czyli od lektury Rekreacji. Ten debiut powieściowy pisarza (z początku lat 90.) znakomicie sygnalizuje dalsze kierunki rozwoju jego twórczości. Komu nie chce się brnąć przez kilkaset stron Tajemnicy, ten może spokojnie zabrać się za Rekreacje i naprawdę nie powinien być rozczarowany. Tym bardziej, że w jednym miejscu pojawia się pewien smakowity, acz jak się okazuje – złudny, wątek miły oku i sercu mieszkańca ziemi krasnostawskiej…

Cała historia polega na tym, iż czytając wspomnianą powieść, na stronie 62 (w wydaniu „Świata Literackiego – Izabelin” z 2005 r.), trafiamy na taki oto urywek: „Tylko pamiętaj – za tartakiem w górę. Jak zapomnisz i pójdziesz prosto, to wyjdziesz nie na Sioło, a na Krasnystaw (podkr. moje – MK)”. Ogromnie mnie to zaciekawiło, no i „naelektryzowało”. Nie dawała mi spokoju kwestia skąd, dlaczego i jakim cudem Krasnystaw znalazł się w tej książce? Na szczęście, dzięki uprzejmości Pani Agnieszki Łasek z Działu Promocji Czarnego, udało mi się całą wątpliwość skutecznie wyjaśnić. Poniżej przytaczam pełną odpowiedź, udzieloną mi przez Jurija Andruchowycza, tak aby i pozostali krasnostawianie bardziej oświeconym ziomkostwem się stali.

Drogi Panie Mariuszu, bardzo dziękuję Panu za list i za miłe słowa o mojej twórczości. Odpowiadając na Pana pytanie: niestety, nie – nie miałem na myśli Pańskiego Krasnegostawu, bo w czasach, kiedy pisałem Rekreacje jeszcze w ogóle nie miałem pojęcia o jego istnieniu. Chodziło mi raczej o dosyć typową nazwę wsi też dla naszego karpacko-huculskiego regionu. I równocześnie – żeby tak naprawdę ta nazwa nie istniała, czyli żeby jednak było widać, że ta miejscowość jest fikcyjna. Z najlepszymi życzeniami, pozdrawiam Pana serdecznie – Jurij Andruchowycz”.

Z lektury powyższego „wyjaśnienia” nasuwają się trzy ważne konkluzje: największy współczesny pisarz ukraiński wie już o istnieniu Krasnegostawu, badacze etymologii nazwy miasta (poza legendarno-Jagiełłową i realistyczno-Glogerowską) powinni zacząć uwzględniać także jej karpacko-huculską wariację, no i okazuje się, że Andruchowycz świetnie radzi sobie z językiem polskim pisanym.

Jurij Andruchowycz, razem z zespołem Karbido, byli clou Festiwalu Sztuk Krasnych im. Stanisława Bojarczuka. Odsłona I – Sztuka Sonetu, który odbył się 27 maja 2010 r. w Krasnymstawie. Kto nie był niech żałuje. Karpie w przeręblach bąkają coś jednak o drugiej edycji, do której mogłoby dojść 6 lipca br. Czytelnicy BSNK będą pierwszymi, którzy dowiedzą się o przyobleczeniu słowa w ciało…

Mariusz Kargul

2 Comments

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.